Zakupy grudnia

Cześć, dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie moich grudniowych zakupów. Jest w nich sporo rzeczy, większość kupiłam, bo potrzebowałam, ale jest też kilka rzeczy, bez których spokojnie mogłabym się obyć. 

Na początek pomadka SPF 50 ze sklepu DM. Kupiłam ją, ponieważ pozostałe pomadki mi się skończyły. Jestem szczęściarą, bo 20 minut od domu mam drogerię DM, która dopiero co zaczęła otwierać sklepy w Polsce, więc wiele produktów jest dla mnie nowych. Sięgnęłam po tę pomadkę, ponieważ słyszałam o niej sporo pozytywnych opinii, dodatkowo cena i fakt, że pomadka ma filtr SPF, przekonały mnie. Pomadki używam już kilka tygodni, jest bardzo przyjemna i jak na chwilę obecną, mój absolutny ulubieniec w kategorii pomadek. Wydajna, usta są po niej nawilżone, ma przyjemny zapach i filtr SPF. Mogłabym ją porównać do pomadek z BasicLab, mają one podobną konsystencję. 

Prostownica Remington była moją zachcianką. Zakup przemyślany, wiele opinii przeczytanych i obejrzanych na YT. Od dłuższego czasu bardzo chciałam sobie kupić prostownicę, żebym mogła sobie robić loki. Produkt za niecałe 150 zł, nie pamiętam dokładnie ile, ale porównując z innymi prostownicami, wypadał najlepiej. W sumie to brałam pod uwagę dwie opcję, albo prostownica Dyson Corrale, która kosztuje (bardzo) dużo, albo coś najtańszego, ale takiego, żeby działało. W przypadku tańszej opcji miałam na myśli coś w granicach 150 zł i tak mi się udało znaleźć ten właśnie model. Zanim wydam ponad 1500 zł na Dysona, jeśli kiedykolwiek wydam, to wolę się najpierw przekonać, czy to urządzenie jest w ogóle dla mnie i jak się sprawdzi w przypadku moich włosów i czy będę umiała się nim posługiwać tak, jak tego oczekuję. Chodzi o te nieszczęsne loki. Po miesiącu mogę napisać, że prostownica jest super, mam to, czego oczekiwałam. Jeśli chodzi o same loki, to dopiero za trzecim podejściem udało mi się załapać ruch, jaki trzeba wykonać, żeby wyszły ładne loki. Efekt końcowy jak najbardziej na plus. Udany zakup. 

Notatnik na 5 lat kupiłam go sobie w ramach zmobilizowania się do robienia codziennych zapisków z życia. Nie chciałam zwykłego zeszytu czy ładnego pamiętnika, ale coś prostszego, gdzie mam mniej miejsca do zapisania. Notes pięcioletni to pamiętnik/dziennik, który starczy nam na 5 lat. Na każdej stronie mamy jeden dzień podzielony na 5 lat i tak co roku zapełniamy daną przestrzeń na kartce. Czy podoba mi się to? Notes prowadzę dopiero od 4 dniu (jest dzisiaj 5 stycznia) i sprawia mi to wielką przyjemność. Myślę, że będzie to ciekawsze w kolejnych latach, jak do danego dnia będę dopisywała kolejne dni i będę mogła sobie odświeżyć, porównać to co wydarzyło się tego samego dnia w poprzednich latach. 

W grudni przyszła do mnie kolejna paczka z subskrypcją produktów do higieny intymnej od Your Kaya. Poza pysznym pierniczkiem, znalazłam w niej płyn do higieny intymnej oraz wkładki. Jeśli nie znacie jeszcze marki Your Kaya, to bardzo Wam polecam skorzystanie z subskrypcji, jaką ta firma oferuje. Jakie są plusy? raz na jeden, dwa lub trzy miesiące otrzymujecie paczkę z wybranymi przez siebie produktami, dodatkowo w przypadku subskrypcji jest doliczona zniżka -15%, a czasami nawet więcej. Powiem tak, jak już raz zaczniecie korzystać i ich subskrybcji, to nawet jak na chwilę ją zawiesicie, to gwarantuję Wam, że do niej wrócicie prędzej czy później. 

Tutaj sobie zaszalałam trochę i kupiłam maski w płachcie w sklepie Skin79. Była promocja... i wrzuciłam do koszyka po jednej masce w płachcie z każdego rodzaju. Razem za 23 maski zapłaciłam około 100 zł. Stwierdziłam, że zrobię sobie zapas, teraz jak jest zimno, przyjemnie jest zrobić sobie wydłużoną rutynę pielęgnacyjną wieczorem i te maseczki na pewno mi się przydadzą. Przy stosowaniu jednej w tygodni, starczą na prawie pół roku. 

Krem Bioderma Cicabio i Avene Cicalate plus kupiłam wtedy, gdy moja skóra na twarzy była bardziej podrażniona. W sumie zapłaciłam za nie około 70 zł, więc nie najgorzej. Avene stosowałam po raz pierwszy, a do Biodermy wróciłam po dłuższej przerwie, o czym Wam tutaj pisałam. Avene jest tłuste, do stosowania raczej na wieczór, natomiast Bioderma doskonale sprawdza się rano. Bez avene bym się obyła, ale do biodermy to ja już teraz będę wracać na okrągło, niezależnie od stanu mojej cery. 

Żel do mycia twarzy CeraVe kupiłam go, jak się zorientowałam, że mój mąż myję twarz mydłem... Niby mogłabym się z nim podzielić emulsją z Basiclab, ale produkt, który się nie pieni raczej nie przekona mężczyzny, że działa. Dlatego wybrałam żel z pompką (żeby nakładanie było jeszcze łatwiejsze), który jednocześnie coś tam dobrego ma zdziałać na skórze. Osobiście też zaczęłam używać tego produktu do wieczornego mycia i bardzo go polubiłam. Wygodny do nakładania, bezzapachowy, delikatnie się pieni, ale nie jest to piana jak w przypadku drogeryjnych produktów, i co najważniejsze, nie pozostawia wysuszonej skóry.

Jeśli chodzi o paznokcie, to kupiłam kila rzeczy, ale tylko i wyłącznie dlatego, że po prostu mi się kończyły. Kupiłam m. in. folie do zdejmowania hybryd. Wiem, że nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale jak zaczynam spiłowywać lakier z paznokci, to bardzo mi się zdziera płytka paznokcia, paznokcie są coraz słabsze i pękają. Próbowałam wiele razy spiłowywać, delikatnie zostawiając bazę, ale zawsze był ten sam skutek. Widocznie w moim przypadku jestem skazana na aceton i folie. Kupiłam też blok polerski, bo poprzedni już był zdarty. 

Jestem osobą, która miewa bardzo silne migreny, ratuję się wtedy głównie środkami przeciwbólowymi. Ostatnia migrena przytrafiła mi się akurat tak, że byłam u siostry, która jest po kursie Kobido i zaczęła mi trochę rozluźniać szyję. Okazało się, że, jak to określiła, "tam jest tragedia", powinnam ją sobie częściej rozmasowywać. Ale jak? Kilka dni później White Pointe Shoes opublikowałam na swoim profilu na Instagramie rolkę, jak rolować szyję. Po tym, jak siostra mi delikatnie rozluźniła mięśnie z tyłu głowy, na IG pojawiła się rolka z rolowaniem szyi, postanowiłam zainwestować w zestaw do rolowania. Klasyczny wałek do rolowania mam już, więc dokupiłam sobie mały wałek, piłeczkę i podwójną piłeczkę. Jaki jest tego rezultat? Codziennie udaje mi się dokładnie rolować całe ciało, a nowy sprzęt jeszcze do tego motywuje. 

I na koniec dwie książki. Kupiłam je w ramach promocji 2 książki za 60 zł w Empiku. Wybrałam te, które miałam już na swojej liście: Jak dbać o skórę z problemami oraz Bzduroodporny poradnik o pielęgnacji Caroline Hirons. Pierwszą jak i drugą książkę pochłonęłam w dwa dni. W przypadku książki Caoroline Hirons, nie ze wszystkim się z nią zgadzam, ale generalnie książka warta przeczytania, do polecenia.

Trochę tych zakupów było. Bez czego mogłabym się obejść? Praktycznie bez większości rzeczy, ale z drugiej strony nie kupiłam czegoś, czego nie używam i czeka na swoją kolej za pięć miesięcy, ale wszystko od razu wdrożyłam w życie, tzn. książki, maski, prostownice itp. Nic nie czeka na swoją kolej. 

xx


Komentarze

Popularne posty