Denko #5
Cześć, dzisiaj mam dla Was denko.
Na sam początek cudowna pomadka Bee Natural balsam do ust Mango. Kupiłam ją kilka miesięcy temu, potem ją zgubiłam i jesienią na nowo odnalazłam w jednej z zimowych kurtek. Uwielbiam ją. Jest bardzo przyjemna, pięknie pachnie, doskonale nawilża i robi wszystko, czego oczekujemy od pomadki. Gdyby nie to, że jest bardzo ciężko dostępna, to wracałabym do niej na okrągło. Kupiłam ją kiedyś w Rossmannie i najwygodniej by było, gdybym zawsze ją mogła tam dostać, a ostatnio jakoś jej nie widzę. Bardzo polecam osobom, które nie ruszają się ani na krok bez pomadek.
OnlyBio naprawcze serum nocne - oj, ciężko było zużyć ten produkt. Mam go z jednego z boxów od Pure Beauty. Serum jest olejowe, i to by nie było jeszcze najgorsze gdyby nie to, że wcale się nie chce wchłaniać. Nakładałam je tylko i wyłącznie na noc, ale brudziło wszystko, od włosów po poduszkę, maskę na oczy, kołdrę i piżamę. Spektakularnych efektów też po nim nie zauważyłam. Myślę, że produkt mógłby się nadać do masażu dzięki temu, że jest on bardzo wydajny, a konsystencja jest wyjątkowo tłusta i ciężko się wchłania. W składzie mamy bakuchiol, zwany roślinnym retinolem, ale na tym się kończy jego związek z retinolem. Żadnych efektów nie zauważyłam, ale też nie miałam żadnych oczekiwań.
Krem do rąk glicemille kupiłam go z myślą o czymś bardzo uniwersalnym do rąk jak i do stóp na krótki wyjazd, żeby ograniczyć liczbę zabieranych ze sobą kosmetyków. Krem bardzo przyjemny, robił to co miał robić, świetnie sprawdzał się do rąk jak i do stóp. Mimo swojej gęstej, tłustej i ciężkiej konsystencji, wchłaniał się w miarę szybko, jak na swoją postać. Myślę, że gdybym kiedyś potrzebowała tego typu produktu i dobierała coś w sklepie do darmowej dostawy, to chętnie bym po niego sięgnęła.
Felce Azzurra Mydło w płynie do skóry wrażliwej - najzwyklejsze mydło w płynie do rąk, kupiłam go z sentymentu do marki Felce Azzurra. Nie wiem czy sięgnę po nie jeszcze raz, wolę jak mydełka mają ładny zapach i marka Yope bardziej do mnie przemawia pod tym kątem (plus wydajność).
Krem do rąk Cien Madame Glamour - nie lubiłam go, już nie pamiętam dokładnie dlaczego, ale chyba nie nawilżał dobrze. Właściwie to mogłam ten produkt nakładać na okrągło i dalej czułabym suchość.
Intensywnie nawilżająca maska do twarzy Korres - kupiłam ją w Grecji za jakieś grosze, chyba nawet mniej niż 1 EUR. Bardzo przyjemna, nawilżająca, nie zastygająca na twarzy maseczka. Używałam w celu złagodzenia skóry po peelingach lub dłuższym przebywaniu na słońcu. Miałam małe opakowanie, maska starczyła mi na zaledwie kilka razy, ale generalnie jestem z niej zadowolona. Widzę, że w Polsce można ją kupić za ponad 40 zł, tyle na pewno bym za nią nie dała. ale 1 EUR jak najbardziej.
Tołpa awilżające serum rozświetlające - jak używałam tego serum, to wierzyłam w to, że będę wyglądać na wyspaną, wypoczętą, cera będzie jednolita, nawilżona i rozświetlona. Czy tak było? Szkody nie wyrządził, ale wielkiego efektu też nie było. Serum było bardzo przyjemne w używaniu, idealnie się wchłaniało, makijaż się na nim dobrze trzymał. Nie był to też jedyny produkt nawilżający, którego używałam, więc na pewno nie mogę mu przypisać w całości zadbania o to, że moja cera była nawilżona. Myślę, że jest to produkt godny polecenia dla kogoś, kto nie wymaga wiele od kosmetyku nawilżającego.
Hairy Tale Squeaky Clean szampon - uwielbiam szampony z tej marki, wracam do nich od kilku już lat i są według mnie najlepsze. Niezwykle wydajne, cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości. Stosując tylko i wyłącznie ten szampon, mój mąż pozbył się w całości łupieżu. Uważam, że jest to genialny produkt. A do włosów długości do łopatek, starczy naprawdę łyżeczka produktu.
Biotinne nawilżający balsam do ciała - świetny produkt nawilżający. Gdybym nie miała go z jednego z boxów Pure Beauty, raczej bym po niego nie sięgnęła, bo nie lubię opakowań z balsamami w tubach (ciężko wydobyć resztki produktu). Gdyby nie opakowanie, to wróciłabym do niego na pewno z przyjemnością. Balsam doskonale nawilża i szybko się wchłaniał. Nie spodziewałam się w tym przypadku tak dobrego produktu. Gdyby produkt był zapakowany w opakowaniu z zakrętką, z przyjemnością bym po niego sięgała.
płyn micelarny feedskin - kolejny świetny produkt. Nic nie szczypał w oczy, doskonale domywa makijaż, był wydajny, przyjemnie się dozował, bo był z pompką i do tego elegancko wyglądał na półce. Bardzo polecam, jeśli ktoś używa płynów micelarnych.
żel pod prysznic kalliston - to też mam z Grecji. Kupiłam, a właściwie dostałam od męża, a on został przekonany do zakupu przez sprzedawczynię. Generalnie nie polecam produktu. Bardzo się przelewa przez palce, prawie wcale nie pieni, bardzo słabo wydajny, a z peelingiem raczej nie ma nic wspólnego. Podejrzewam, że ryzyko, gdzie ktoś z Was natknie się na ten produkt jest niewielkie, ale daję znać ;)
Antyperspirant basiclab 48 h - nie wiem które to już moje opakowanie. Absolutny hit, nigdy nie zawodzi. Polecam wszystkim, którzy wciąż poszukują tego idealnego antyperspirantu.
Płyn do higieny intymnej Your Kaya - tutaj podobnie: subskrypcję mam już kilka lat na produkty tej marki i nie planuję w najbliższym czasie z niej zrezygnować. Produkt jest bardzo łagodny i wydajny. Na pewno można kupić w drogerii coś za jedną piątą tej ceny, ale jestem na tyle wierna i zadowolona z tego produktu, że na pewno zostanie on ze mną na dłużej.
naturalne mydło w płynie Werbena Yope - jedno z moich ulubionych mydeł do rąk. Pięknie pachnie, a jak goście wchodzą do łazienki to jest "wow, ale masz fajne mydło". Bardzo wydajne, nadaje się także do mycia pędzli. Kupuję najczęściej wkłady, a etykietą się nie przejmuje, że w środku inny zapach.
Całkiem sporo produktów się uzbierało, mam nadzieję, że post będzie dla Was pomocny.
xx


Komentarze
Prześlij komentarz