Denko #4
Cześć, dzisiaj będzie denko, czyli produkty, które zużyłam w ostatnim czasie. Nowością jest to, że pojawi się kilka zużytych próbek. Postanowiłam dodać kilka zużytych próbek do zestawienia ponieważ udało im się mnie zachwycić, albo wręcz przeciwnie, po zużyciu tak niewielkiej ilości. O tym przekonacie się czytając poniższy tekst.
Na sam początek żel pod prysznic Korres o zapachu Mastic. Żel jest bardzo przyjemny w stosowaniu, wydajny. Pozostawia przepiękny zapach na ciele i w całej łazience. Najlepiej się pieni po nałożeniu go na gąbkę lub myjkę, ale solo też się sprawdza. Kupiłam go w promocji 1+1 na lotnisku w Grecji, za jedno opakowanie wyszło mi około 3 eur. Nie wiem czy wydałabym na niego ponad 30 zł, pewnie trochę byłoby mi szkoda pieniędzy. Jeszcze na koniec dodam, że mastic to zapach żywicy, w samym produkcie był bardzo przyjemny, nie był nachalny.
Dalej mamy Insight odżywkę do włosów suchych. To była próbka, ale postanowiłam ją w tym zestawieniu opisać, ponieważ ma ona jedną bardzo charakterystyczną cechę: doskonale się spłukuje. Często trzeba lać wodę nie wiadomo ile, żeby ostatnie resztki odżywki wypłukać z włosów, ale tutaj naprawdę wystarczy chwila, żeby wszystko spłukać. Jeśli chodzi o samo działanie odżywki, to ja używam jej jej bardziej z ciekawości, nie czułam dużej potrzeby koniecznego nawilżenia włosów, ale i tak sprawdziła się dobrze. Włosy po niej były ładnie ułożone, nie puszyły się i nie były też oklapnięte. Myślę, że nie będę kupowała pełnowymiarowego opakowania, ale tylko dlatego, że moje włosy, nie potrzebują tego typu produktu no i chyba nic nie przebije maski nawilżającej z HTC.
Kolejnym produktem jest elasiticizer pomarańcza i wanilia marki Phipil Kingsley. Mam go z jakiegoś kalendarza adwentowego. Nie wiem czy sama bym sobie go kupiła, ale bardzo go lubiłam używać. Dobrze odżywiał i dociążał włosy, efekt był podobny do tego, który można otrzymać po olejowaniu włosów. Świetny produkt osób, które nie mają czasu na wieloetapową pielęgnację włosów.
Orientana Kali Musli peeling enzymatyczny - kupiłam sobie ten produkt, aby móc go używać równolegle z retinolem, oczywiście nie w tej samej rutynie pielęgnacyjnej (!!). Szukałam łagodnego peelingu enzymatycznego, który mogłabym wprowadzić do pielęgnacji nie odstawiając retinolu i który jednocześnie nie wypali mi delikatnej cery. Produkt na pewno był łagodny, nie podrażnił mi ani razu skóry. Przyznam, że ciężko mi stwierdzić czy wart był zakupu, trudno mi ocenić czy rzeczywiście coś zdziałał na mojej cerze, wydaje mi się, że zauważalnych efektów nie było, albo ich nie zauważyłam.
Rituals peeling the ritual of sakura - nigdy w życiu nie miałam tak cudownego peelingu, nigdy. Produkt był niezwykle wydajny i cudownie pachniał. Jego niezwykle małe drobinki doskonale peelingowały skórę ścierając się do końca bez podrażniania skóry. Na sam koniec zostawała warstwa olejku. Z jednej strony była ona ledwie wyczuwalna pod palcami, a z drugiej czuć było, że skóra nie potrzebuje w danym momencie więcej nawilżenia. Przecudowny peeling, nigdy tak się ine zachwyciłam żadnym peelingiem do ciała. Zawsze były to dla mnie produkty, które trochę pozdzierają naskórek i tyle, a tutaj mamy wszystko idealnie wyważone: od wielkości drobinek po grubość tłustej warstwy, która zostaje na ciele po peelingu. Do kupienia na pewno.
Krem do twarzy sylveco - ten krem to zupełnie mi nie podszedł. Był dosyć ciężki i długo się wchłaniał. Stosowałam go na noc. Wydaje mi się, że dobrze nawilżał i samo działanie byłook, ale nic więcej. Aplikacja było mało przyjemna, niewygodna, sama konsystencja była bardzo rzadka. Wykończyłam go nakładając duże ilości na szyję i dekolt.
Płyn micelarny Rodial - bardzo dobry produkt, ale z małym 'ale'. Idealnie domywa makijaż nie podrażniając skóry. Wydaje mi się, że ze względu na jego cenę, sama bym go sobie nie kupiła, bo są inne dobrze działając tego typu produkty na rynku, ale sam produkt oceniam na plus. Jedyny minus jest taki, że delikatnie szczypie w oczy, podrażnia je przy demakijażu. Ale to chyba kwestia tego, że poprzedni płyn micelarny FeedSkin rozpieścił mnie i żaden z innych płynów nie dorasta mu do pięt. Generalnie polecam, ale za niższą cenę można znaleźć ciekawsze produkty, które nie będą szczypać w oczy.
Figs and rouge serum do twarzy - tego produktu to ja zupełnie nie rozumiałam. W swoim składzie miał niacynamid i był przeznaczony do stosowania rano ze względu na swoje właściwości przeciw szkodliwym promieniom ultrafioletowym, które negatywnie wpływają na naszą cerę. Używałam go codziennie, ale żadnej różnicy nie zauważyłam. Konsystencja była dosyć gęsta, delikatnie lepiąca się. Z przyjemnością je wykończyłam i mogłam sięgnąć po coś przyjemniejszego.
Kadalys balsam do ciała SOS - bardzo przyjemny balsam do ciała z żółtego banana. Nawilżał, pachniał i ciężko się na końcu wydobywał. Nie lubię wyciskanych balsamów do ciała, bo mam wrażenie, że wtedy się bardzo dużo produktu marnuje. Pojemność dosyć mała, taka pośrednia, idealna na wyjazd. Szybko się wchłaniał i nie plamił ubrań. Raczej nie planuję do niego wracać, nie jest to kosmetyk, który robi wielkie WOW i koniecznie każdy musi go mieć.
Znacie plasterki przeciw wypryskom marki Isana? Od kilku miesięcy jest to stała pozycja w mojej pielęgnacji, one są cudowne. Jak tylko pojawia się jakiś wyprysk, wystarczy nakleić w danym miejscu i tu właściwie mamy koniec historii z wypryskiem. Dlaczego? Bo plasterek sprawia, że my nie dotykamy co chwilę danego miejsca, dzięki czemu nic nie podrażnia a w międzyczasie wyprysk się goi. Uwielbiam je. Dodatkowo świetnie się trzymają, nie odlepiają się w ciągu dnia czy podczas snu. No i cena jest śmiesznie niska, zwłaszcza w promocji.
Krem pod oczy Avocado Kiehl's - to jest zupełny sztos. Tutaj akurat miałam próbkę, zwykłą małą saszetkę, która starczyła mi na trzy tygodnie jak nie więcej. Ten krem dosłownie nie chciał się skończyć. Otwierając próbkę, myślałam, że starczy mi na max 3-4 dni, a tu po trzech tygodniach jeszcze krem wychodził z opakowania. Zakochałam się w zupełności w tym produkcie do tego stopnia, że przy zamówieniu w Kiehl's upolowałam kod, który dorzucał mi gratis opakowanie kremu 7 ml, które obecnie używam. Skóra pod oczami jest idealnie nawilżona, cienie delikatnie zmalały. Krem jest bardzo treściwy, ale jednocześnie świetnie się sprawdza także pod makijaż, stosuję go rano i wieczorem. Jeśli ktoś szuka wspaniałego kremu pod oczy, to polecam ten. Cena jest dosyć wysoka, ale można go łatwo upolować w gratisie albo w jakiejś promocji.
Korres krem przeciwzmarszczkowy na dzień, to też była próbka. Wiele o nim nie mogę powiedzieć po dwóch zastosowaniach, ale śmiało mogę przyznać, że bardzo przyjemnie się go aplikowało. Koił i łagodził podrażnienia, idealnie się wchłaniał, pięknie pachniał i generalnie wszystko na plus.
Omorowicza maska głęboko oczyszczająca - to już moje drugie opakowanie tej maski. Jest to dosyć silny produkt, używałam maksymalnie raz w tygodniu. Był to bardzo wydajny produkt, wystarczyło niewiele, żeby pokryć całą twarz. Po spłukaniu maseczki, skóra nie była ściągnięta, co uważam za duży plus, zwłaszcza, że jest to produkt o charakterze oczyszczającym.
Radical peeling trychologiczny do skóry głowy - nie znam się tak dobrze na pielęgnacji skóry głowy, żeby móc powiedzieć, że widać gołym okiem zmiany, podczas używania tego produktu. Mogę natomiast powiedzieć, że stosowałam peeling regularnie, trzymałam tyle ile zaleca producent i liczę na to, że mam w lepszej kondycji skórę głowy. Dodam, że produkt miał bardzo wygodny aplikator, nie było też problemu z wykończeniem do końca tego, co zostało na samym końcu w opakowaniu. Był to też mój pierwszy produkt do pielęgnacji skóry głowy, dzięki któremu wyrobiłam w sobie nawyk regularnego peelingu. Zaliczyłabym to na plus. Uważam, że jest to produkt godny polecenia, nie kosztuje bardzo dużo i jest dostępny w większości drogerii.
L'oreal Midnight Serum - bardzo przyjemne serum do twarzy, ja miałam w formacie delux.
Na dzisiaj mam tyle zużytych kosmetyków. Pojawiło się tu sporo próbek, opisałam je dlatego, ponieważ uważam, że warto im się bliżej przyjrzeć, albo spróbować kosmetyku z czystej ciekawości.
xx



Komentarze
Prześlij komentarz