Z ilu kosmetyków składa się obecnie moja pielęgnacja twarzy?
Stało się coś przedziwnego i nagle dostałam na coś uczulenia. Gdyby pokryło się to z wprowadzeniem do pielęgnacji jakiegoś nowego kosmetyku, to sytuacja raczej byłaby prosta: odstawiam nowy produkt i sytuacja rozwiązana. Wiem, że nie jest też to wina retinolu. Od momentu wdrożenia go po krótkiej przerwie, stosuję go od ponad 3 miesięcy w najmniejszym stężeniu, więc w tym przypadku nie tutaj leży problem, tolerancja została już zbudowana dawno temu. Czy skóra była bardziej podrażniona ostatnio, a ja ją dodatkowo drażniłam retinolem albo silniejszymi kosmetykami takimi jak kwasy? Też nie. Czy dodałam do pielęgnacji silniejsze kosmetyki? Nie.
Zdarza się tak czasami, że nagle nas wysypie i ciężko nam to z czymkolwiek powiązać.
Poza maścią, którą dostałam od dermatologa, postanowiłam ograniczyć do minimum moją pielęgnację twarzy. Jest to dla mnie trudne z jednego względu: uwielbiam wklepywać wszelkiego rodzaju kosmetyki i wiąże się to dla mnie z wieczornym rytuałem relaksacyjnym po dniu pełnym wrażeń. Ale czego nie robi się dla urody. Jedni cierpią przy nieprzyjemnych zabiegach a inni ograniczają liczbę produktów w pielęgnacji...
W tym poście chciałabym Wam opowiedzieć o tym, czego obecnie używam i czy widzę jakieś rezultaty po tygodniu stosowania poniżej opisanych produktów.
Zaznaczę jednak, że nie rzuciłam się od razu na zakupy, żeby kupić sobie cały zestaw kosmetyków do cery wrażliwej. Wykorzystałam to co mam w domu, brakowało mi jedynie jednego produktu, do którego zaraz przejdziemy.
W chwili obecnej pielęgnacja poranna niewiele różni się od pielęgnacji wieczornej. W obydwu przypadkach do mycia twarzy używam emulsji myjącej BasicLab. Miałam ją w swoich zapasach, czekała na swoją kolej. Tak się złożyło, że chwilowo nie miałam otwartego żadnego żelu/pianki do mycia twarzy, bo jako cel postanowiłam sobie wykończenie wszystkich próbek, z tego typu produktami. Jestem trochę zaskoczona jej konsystencją, bo jest bardzo mleczna, podczas mycia ma się wrażenie, że niewiele zdziała ten produkt, ale rezultaty są niezwykłe. Skóra jest pięknie umyta i pod żadnym względem nie jest podrażniona, wręcz przeciwnie, widać i czuć ukojenie. Nigdy nie miałam takiego produktu i jestem w nim zakochana. Na pewno będę do niej wracać. Dodam jeszcze że emulsja jest bardzo wydajna.
Następnym krokiem w pielęgnacji jest Elixir marki Samarité. Też go miałam w swoich zapasach. Robiłam większe zamówienie z siostrą na spółę, bo można było się załapać na zniżkę i jakieś gratisy, a elixir już znałam i wiedziałam, że na pewno do niego będę wracać. Nie potrafiłabym się obyć bez żadnego serum, więc ten produkt jest takim kompromisem pomiędzy tonikiem a serum, dodatkowo powinien się przyczynić do złagodzenia wszelkich stanów zapalnych/niedoskonałości na mojej skórze, w każdym razie liczę na to, że szkody nie wyrządzi.
Tutaj jeszcze wkrada się krem pod oczy z marki Kiehl's. Uwielbiam nakładać produkty pod oczy, widzę widoczne rezultaty w postaci braku cieni pod oczami, więc ten produkt został ze mną. Używam go od ponad trzech miesięcy, więc ryzyko, że on spowodował wysypkę w zupełnie innej części twarzy jest znikome, przynajmniej na to liczę.
Jako krem nakładam Embryolisse odżywczo nawilżający krem do twarzy. Ten kosmetyk kupiłam sobie specjalnie na okoliczność ograniczenia kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Wybrałam produkt o pojemności 30 ml, żeby od razu nie kupować wielkiej tuby, a te 30 ml powinno mi wystarczyć na całkiem długi czas. Dlaczego dokupiłam sobie krem? Kupiłam go, ponieważ wszystkie inne produkty, jakich mogłabym użyć w roli kremu, miały w składzie perfumy i mogły mnie podrażnić. Chcąc ograniczyć pielęgnacje do takiej, która nie powinna mnie podrażnić, nie chciałam zostawiać ani jednego produktu, który mógłby popsuć wszystko i nie miałabym szansy na zauważenie żadnych rezultatów. I jakie są moje pierwsze wrażenia? Dlaczego ja to dopiero teraz odkryłam? Dlaczego tak się bałam, że krem okluzyjny zostawi mi warstwę jak po alantanie na twarzy? Szkoda, że dopiero teraz go odkryłam, bo produkt jest cudowny. Stosuję go rano jak i wieczorem, idealnie sprawdza się pod makijaż, żadnych problemów z nim nie zauważyłam.
Już na sam koniec nakładam krem SPF 50 Eeny Meeny.
Wieczorem dodatkowo używam jeszcze olejku do demakijażu Resibo, a jako kolejny czeka w kolejce masełko emoliencyjne z marki Bandi. Obydwa produkty są bardzo delikatne.
Moja rutyna pielęgnacyjna liczy 6 kosmetyków, ale czy się sprawdza? Po tygodniu mogę powiedzieć, że wszystkie stany zapalne praktycznie wygasły. Cera stała się bardzo miękka, nawilżona, podrażnienia znikają, czuć, że z dnia na dzień jest w coraz lepszej kondycji. Mogę powiedzieć, że po wysypce nie ma już śladu, ale chciałabym utrzymać ten plan przez minimum trzy tygodnie, a następnie bardzo powoli, pojedynczo, wprowadzać kosmetyki, które odstawiłam.
Który produkt potencjalnie mógł mnie podrażnić? Obstawiam jeden z produktów marki Nivea, jest to jedyna możliwość jaka mi przychodzi do głowy, a nie używałam ich od kilku dobrych lat. Czasami zdarzało mi się w ostatnim czasie używać płynu micelarnego, który dostałam do przetestowania oraz serum nawilżającego. Nie mam wielkiego zaufania do kosmetyków do twarzy marki Nivea, ale postanowiłam jej dać we wrześniu szansę no i chyba teraz mam widoczne skutki tego ruchu.
Czy brałam pod uwagę opcję, w której kupuję sobie wszystkie nowe kosmetyki, żeby ta regeneracja skóry była przeprowadzona od A do Z godnymi zaufania kosmetykami z najwyższej półki? Oczywiście! Inaczej nie byłabym sobą, każda okazja do zakupu jest dobra. Ale tak, jak pisałam w tym poście, nowe produkty można też znaleźć u siebie w domu. Jeśli chodzi o produkty, które brałam pod uwagę, to był to dokładnie zestaw kosmetyków opisywany w tym poście. Poszłam na tzw. kompromis i kupiłam, jak już wspomniałam wcześniej, krem do twarzy.
Może jeszcze powiem, co dokładnie odstawiłam. Było to m. in serum z witaminą C, tonik, serum I, serum II, Retinol, maseczka na noc, krem na noc, serum nawilżające i płyn micelarny. Chciałabym zaznaczyć, że nie używałam wszystkich kosmetyków na raz. Poza wyżej wymienionymi są jeszcze jakieś płatki pod oczy inne maseczki, one też zostały chwilowo odstawione.
Tak właśnie wygląda mój eksperyment, będzie trwał przez około trzy tygodnie, a następnie wrócę do wprowadzania pojedynczych produktów do mojej pielęgnacji. Do tego lada dzień dochodzi rozpakowywanie kalendarza adventowego, więc pokusa wprowadzania nowych produktów na pewno będzie duża...
xx



Komentarze
Prześlij komentarz