Mój plan
Cześć, zainspirowana różnymi artykułami znalezionymi na Pinterest, postanowiłam, że podejmę się wyzwania, żeby nie kupować nic zbędnego. Nie będzie to taki zupełny non shopping czas, ale z lekkim ustępstwami, żeby nie popaść w przesadę.
Ile czas mam zamiar w tym postanowieniu wytrwać? Na początek narzuciłam sobie miesiąc. Gdybyśmy mieli tuż za rogiem Nowy Rok, to pewnie podjęłabym się wyzwania od 1 stycznia, ale do stycznia jeszcze sporo brakuje, więc zaczynam od dziś, żeby nie odkładać tego na później.
Skąd ten pomysł? Jak już wcześniej napisałam, jest to w pewnym sensie inspiracja zaczerpnięta z social media. Chciałabym się głównie sprawdzić, czy dam radę odmówić sobie rzeczy, które nie są mi niezbędne, ale które też nie rujnują mojego budżetu, więc teoretycznie mogłabym je sobie kupić.
Uwielbiam wszelkiego rodzaju promocje i ciężko mi jest obok nich przejść, jeśli wiem, że dany produkt będę prędzej czy później używać. Głównie chodzi tutaj o produkty do pielęgnacji i wszystko co z nią jest związane. Przykładowo ciężko jest obojętnie przejść przy promocji -40% na produkty BasicLab i nie zrobić zapasów, bo przecież prędzej czy później przydadzą mi się dane rzeczy... Jeśli są tu fani tej marki, to na pewno mnie zrozumieją. Może brzmi to tak, jakbym miała po 10 kremów do twarzy w zapasie, 4 sera z witaminą C itp. Mam maksymalnie po jednym produkcie z danej kategorii w zapasie, ale mam też ochotę na to, żeby w moich świecie zagościł minimalizm. Wyzwanie, podczas którego nie planuje dużo kupować, a zwłaszcza robić zapasów, na pewno pomoże mi zmniejszyć liczbę kosmetyków, które czekają w kolejce na użycie.
Czy są jakieś zasady w tym całym przedsięwzięciu? Jak najbardziej, inaczej bym pewnie znalazła na wszystko wymówkę. Idźmy po kolei:
1. Produkty do pielęgnacji twarzy, ciała czy makijażu mogę kupić dopiero jak zużyję to co mam. W tej sytuacji będę zmuszona do zużycia zgromadzonych zapasów. I nie chodzi o same pełnowymiarowe produkty. Plan jest taki, żeby każdy kosmetyk w formacie podróżnym jak i próbkę wycisnąć do końca. Mam całą masę próbek z gazet czy pozostałych z zakupów, które czekają na tzw. "czarną godzinę", ale jak widać, kilka lat czekania a próbki nadal są. Co jakiś czas je przeglądam i wyrzucam te przeterminowane, teraz będę miała szansa na to, abym poza samym wyrzuceniem do kosza, mogła je także przetestować na własnej skórze.
2. W przypadku ubrań chcę się ograniczyć do tego co niezbędne. W tym przypadku, najczęściej kupuje ubrania jak już czegoś na prawdę potrzebuję, więc nie powinno być w tym przypadku większych wyrzeczeń, takich jak przy pielęgnacji. Teoretycznie na chwilę obecną wszystko mam, najbliższy miesiąc, nie powinien mi sprawiać większej trudności w przypadku ubrań. Ale nigdy nie mów nigdy :)
3. Środki czystości. Tak, o nich też muszę wspomnieć. Uwielbiam sprzątać i kupować różne produkty, które do tego służą. Strasznie marzy mi się zakup środków czystości marki Lessly, tutaj możecie o nich poczytać. Są one na mojej liście zakupów. Jak tylko zużyję to, co mam pootwierane (nie jest tego na szczęście tak dużo), to już czeka na mnie dodany do koszyka zestaw produktów tej właśnie marki, z zapasem na cały rok. Ale to taka dygresja. Na razie muszę się pilnować, bo kusi fakt, że jest w promocji -40%.
4. Co z prezentami, jak coś chcemy komuś sprezentować? Prezenty są jak najbardziej dozwolone. Dlaczego solenizanci czy jubilaci mieliby być stratni tylko z tego względu, że przyszedł mi do głowy pomysł, żeby ograniczyć wydatki.
5. A jedzenie? Tutaj bez zmian, będę jeść, w tej kwestii nic się nie zmienia. Także jedzenie na mieście jest akceptowane. Może gdybym większość posiłków spożywała na mieście, to starałabym się to jakoś ograniczyć, ale w moim przypadku jest to bardzo sporadyczne.
6. Prenumeraty, abonamenty: tutaj nie pozostaje mi nic innego, jak kontynuacja. Wyeliminowałam kilka rzeczy, z których rzadziej korzystam. Zostały mi tylko te subskrypcje, które towarzyszą mi na co dzień: aplikacja Ani Lewandowskiej do ćwiczeń (bez diety), Netflix, Spotify, iCloud i ByGoodieBox. Do ostatniego można byłoby się przyczepić, ale to zostawiłam sobie jako taki luksusik ;)
7. W przypadku gdy będę miała ochotę pójść do kina, nie planuję się tu ograniczać. Natomiast w przypadku książek, chciałabym przeczytać to co mam już kupione czy pobrane na Kindle zamiast dokupowania kolejnych książek (bo za 19 zł coś w promocji znajdę...). Gazety czytam, ale mam w większości prenumeraty, więc tutaj raczej nie będzie wydatków. W przypadku końca prenumeraty, planuję przedłużenie.
8. Mam jeden wyjątek. Marzę o takim jednym kalendarzu adwentowym, na który odkładam sobie pieniądze, żeby zakup mnie za bardzo nie zabolał. Na razie nie zdradzę, o jaki kalendarz chodzi, ale tutaj robie ustępstwo i autoryzuję sama siebie, żebym mogła go kupić. Jak kupię, to na pewno się tym pochwalę, a jak nie to znaczy, że pauza w kupowaniu zmieniła moje myślenie i trudniej będzie mi się przekonać do zakupu czegoś, co nie jest mi niezbędne.
Zasady już znamy, a czym będę się tutaj z Wami dzieliła? Może na początek powiem, dlaczego w ogóle planuję się tym dzielić. Będę to robić, bo powoli mi to na zostawienie śladu moich poczynań. Pisząc dla Was posty, będę miała czas na to, żeby robić podsumowanie wyzwania na bieżąco. Jest to też motywacja, żeby lepiej się pilnować i żeby się udało wytrwać do końca, przejść obojętnie obok promocji -40% w Kontigo...
Planuję regularnie publikować posty z różnych kategorii.
Na pewno będzie podsumowanie zużytych produktów, czyli potocznie zwane 'denko'. Zobaczymy co uda mi się wygrzebać z czeluści mojego mieszkania.
Pojawią się także posty z promocjami, jakich udało mi się uniknąć. Ten cykl to nawet będzie bardziej dla mnie, żeby móc sobie potem całościowo spojrzeć na to, gdzie udało mi się wytrwać (oby!) w postanowieniu.
Będę także tworzyć listę rzeczy, które chciałabym sobie kupić. Kiedyś coś takiego robiłam i w 99% przypadków, wraz z upływem czasu traciłam zainteresowanie danymi produktami. Było to coś, co się sprawdziło. Natomiast w przypadku, gdy będę czegoś potrzebowała, to będę mogła zajrzeć na taką właśnie listę i sprawdzić co mnie w międzyczasie zainteresowało.
Podejrzewam, że jakieś zakupy się trafią, oczywiście te niezbędne. Wszystko będę tutaj skrupulatnie relacjonować.
Dodatkowo raz w tygodniu chciałabym dodać post z podsumowaniem tygodniam taki zbiór refleksji.
Mam nadzieję, że w miarę przejrzyście udało mi się nakreślić zamysł przedsięwzięcia.
Nie pozostaje mi nic innego jak anulować większość newsletterów i wytrwanie w postanowieniu.
xx



Komentarze
Prześlij komentarz