Muszę to mieć! #1

Ten post będzie o tym, czego udało mi się nie kupić, z jakich promocji udało mi się nie skorzystać. Dlaczego tak bardzo mi na tym zależało? Bo, tak jak napisałam na początku mojego wyzwania dotyczącego ograniczenia zakupów, głównie kosmetycznych, że chciałabym ograniczyć zapasy, które powstają w wyniku promocji, którym ciężko jest się oprzeć. 

Pure Beauty - zawiesiłam subskrypcję na ten beauty box. Czy jestem zadowolona? Bardzo, zawartość nie okazała się być dla mnie niezbędna. Tutaj jest różnie, bo są takie edycje, że każdy produkt jest niesamowity, a są też takie, że prawie nic sobie z nich nie zostawiam dla siebie. Najgorzej jest wtedy, gdy jeszcze box można kupić w niskiej cenie, nie znając jego zawartości. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie edycja i kusi mnie, żeby jednak go kupić, żeby nic bajeranckiego mnie nie ominęło. Może jeszcze kiedyś wrócą na blog z jakąś recenzją pudełka, ale nie wiem, czy w ciemno będę je kupowała. 

Konjack - taka mała niepozorna gąbeczka, na którą nagle zrodziła się u mnie potrzeba, koniecznie musiałam ją sobie kupić do demakijażu. Ale udało mi się ostatecznie nie wydawać tych 16 złotych, bo przecież mam ściereczkę do demakijażu resibo oraz szczoteczkę soniczną. 

Znacie YouTuberkę Radzka? Ona ostatnio ciągle reklamuje produkty L'Oreal, zwłaszcza serum oraz maseczki na okolicę oczy z tym właśnie produktem. Jejku, no prawie przekonała mnie do kupienia maseczki na okolicę oczu, która zawiera aż pół butelki ich słynnego serum. Chodziłam koło tej maseczki w różnych sklepach, oglądałam, porównywałam ceny i ostatecznie udało mi się odmówić tego. Niby kosztuje tylko 7 zł, ale czy jest mi naprawdę potrzebna? Mam w domu płatki hydrożelowe pod oczy, które doskonale spełniają swoje zadanie. Taka maseczka byłaby dla mnie jedynie czymś ekstra, zupełnie niepotrzebnym. Może kupiłabym ją przed jakimś tzw. wielkim wyjściem, ale tak bez okazji? Zbędna. 

I tutaj mamy moje ukochane Samarite. Czy jest tutaj ktoś, kto poznał tą markę i się w niej nie zakochał? Mogłabym mieć w swojej pielęgnacji tylko i wyłącznie kosmetyki od nich, ale że lubię wiele warstw i testować nowe produkty, to ciężko jest mi się ograniczyć do jednej marki na dłuższy czas. Do 28 sierpnia jest -20% na ich kosmetyki oraz zestaw kremu i balsamu w wersji mini. I jak tu przejść obok takiej promocji? Chętnie kupiłabym sobie elixir, bo to było coś niesamowitego. Ogarniał wszystko co trzeba, od nawilżenia przez złuszczenie po upiększanie cery. Pilnuję się i nie kupuję, elixir nie jets teraz niezbędny... Ale gdybym tylko miała lukę w kosmetykach do pielęgnacji twarzy, to wzięłabym dwa opakowania w ciemno. Tutaj o nim pisałam. Jeśli ktoś z Was potrzebuje takiego właśnie produktu, to zachęcamy do skorzystania z promocji i przetestowanie go. 

Promocja na produkty Hairy Tale Cosmetics -22% w Drogeri Pigment! Jejku! Te produkty trzeba brać w ciemno. Na szczęście mam w domu z tej marki serum do włosów, szampon, i dwie maski, dzięki temu łatwiej mi ominąć tą promocję. Gdybym akurat potrzebowała, albo zaraz miała czegoś potrzebować do włosów, to myślę, że na pewno bym skorzystała z tej promocji. Świetne mają produkty. Gdybym nie pilnowała się teraz, żeby kupować jak najmniej, to myślę, że zrobiłabym sobie jakieś zapasy do włosów z HTC. 

Ostatnia promocja, z której normalnie bym skorzystała, to 2+2 w The Body Shop. Mają tam świetne balsamy do ciała. Kiedyś zakupiłam w ten sposób kilka maseł do ciała, które starczyły mi na bardzo długo a działanie miały rewelacyjne, zwłaszcza na nadchodzącą jesień i zimę.

To by było krótkie podsumowanie ofert, z jakimi miałam styczność w ubiegłym tygodniu i podejrzewam, że na pewno z kilku z nich bym skorzystała gdyby nie challenge. Kupiłabym coś teraz, wiedząc, że udał mi się zaoszczędzić i miałabym zapas na później. 

xx

Komentarze

Popularne posty