Pure Beauty - maj 2022 - May... be better
Cześć, dzisiaj przychodzę do was z nową edycją Pure Beauty, w tym miesiącu hasłem jest May… be better.
Na wstępie dodam, że Pure Beauty jest to pudełko subskrypcyjne. Możemy wypić pakiet na sześć miesięcy, trzy miesiące lub comiesięcznie odnawialną płatność. Im większy pakiet wybierzemy, tym taniej nas to wyjdzie. Natomiast przy subskrybcji odnawialnej co miesiąc, możemy w każdej chwili zrezygnować. Jeż też możliwość kupienia pudełka po ujawnieniu zawartości, co ma miejsce po wysyłce do subskrybentów, ale istnieje ryzyko, że pudełko nie wróci już do sprzedaży lub zostanie ponownie momentalnie wyprzedane. Także przy tej ostatniej opcji znamy zawartość pudełka ale płacimy za nie wyższą cenę i nie mamy gwarancji, że zdążymy je zamówić.
Przejdźmy do majowego pudełka, a było ono wypełnione po brzegi, co więcej połowa rzeczy była poza pudełkiem, bo się do niego nie zmieściła. To znaczy, mam na myśli, że wszystko było dobrze zapakowane w paczce, ale część produktów była w pudełku ozdobnym, a część luzem. Nie chcę, żeby ktoś teraz zrozumiał mnie źle, że narzekam na źle zapakowane zamówienie. Odbieram to za jak najbardziej pozytywny aspekt tych pudełek, ponieważ producent mógłby się ograniczyć do pojemności ozdobnych pudełek, a w tym przypadku było ono tak naprawdę dwa razy większe.
W związku z tym, że ja już zdążyłam rozpakować moje pudełko, mogę zdradzić, tak na początek na zachętę, że wartość produktów to ponad 360 zł. Płacąc za pudełko 99 zł i otrzymując w środku aż 15 pełnowymiarowych produktów, wychodzi około 6,60 zł za sztukę. Brnąc dalej w matematykę, wychodzi na to, że kupując to pudełko udało mi się zaoszczędzić prawie 75% na każdym z produktów.
Zostawmy teraz liczby, przejdźmy do zawartości.
Następnie mamy Redblocker, łagodzący balsam do ciała do skóry wrażliwej i naczynkowej. Przyznam, że nigdy nic nie miałam z tej marki. Jego głównym zadaniem jest wzmocnienie i uelastycznienie naczyń krwionośnych, żeby ochronić je przed pękaniem. Skóra po użyciu balsamu ma być gładka, elastyczna, jędrna i nawilżona. Używam na co dzień balsamu do ciała, więc na pewno sięgnę po ten produkt. Przyznam, że ciekawa jestem, czy zauważe jakieś konkretne zmiany na plus podczas stosowania tego balsamu. Zazwyczaj używam balsamów nawilżających, a ten tutaj ma naprawiać, takiego jeszcze nigdy nie miałam.
O teraz, perełeczka. To znaczy nie wiem jeszcze jak się u mnie sprawdzi, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju sera do twarzy. Mamy tutaj onlybio anti age elixir naprawcze serum nocne. Producent tutaj mówi, że produkt nadaje się do każdego typu cery i należy stosować go rano i wieczorem. W sumie to nie wiem dlaczego serum nazywa się nocne, a na opakowaniu jest podane żeby używać rano i wieczorem. Ja już wiem, że ze względu na mocno olejową konsystencję będę go używała tylko wieczorem. Rano wolę nałożyć lekkie produkty i ograniczam je do minimum, natomiast wieczorem lubię nakładać warstwa po warstwie i niekoniecznie muszą to być super lekkie produkty, takie jak stosuję rano pod makijaż. Przyznam, że stosuję je już od dwóch dni i bardzo się polubiłam z tym produktem. Serum nakładam wieczorem jako przedostatni produkt, potem już tylko krem. Na początku wydaje się ono być bardzo tłuste, ale pięknie się wchłania i cera pozostaje nawilżona. Teraz jak tak trochę myślę sobie na głos, to dzisiaj rano zauważyłam, że cera ma wyrównany koloryt i jest taka piękna wypoczęta. Nie wiem na ile ma to związek z nowym serum, a na ile przypadek. W sumie to ciężko, żeby nowy kosmetyk po dwóch dniach zdziałał jakieś cuda, ale kto wie. Na pewno będę go używać z przyjemnością. Ale przejdźmy do konkretów. Co w ogóle daje nam to serum? Doskonale dopełnia, w moim przypadku, wieczorną pielęgnację. Producent obiecuje nam, że serum nas odmłodzi, ale nie wiem czy sam bakuchiol da sobie z tym radę. Właściwie trzy czwarte opisu na opakowaniu skupia się na tym, jak bardzo uda nam się odmłodzić naszą cerę z pomocą tego serum. Myślę, że jak skończe to opakowanie to będę mogła się wypowiedzieć na ten temat. Przyznam, że bardzo się cieszę na ten produkt.
O teraz, coś zupełnie klasycznego, mianowicie pomadka, ale nie taka zwykła. Mowa tu o pomadce Herbapol Polana z SPF 20. Jaki ona ma piękny zapach. Na opakowaniu są fioletowe koniczyny i dokładnie tak właśnie pachnie. Dodatkowo SPF20 idealnie się wpasowuje na lato. Bardzo się z niej cieszę, na okrągło używam pomadek, więc na pewno uda mi się ją zużyć.
Pozostając w temacie serum mam tu teraz tołpa pre age nawilżające serum rozświetlające. Opis ma nieco zabawny, bo producent tu nam mówi o efekcie glow, twarzy wypoczętej jak po 8 godzinach snu i redukcji zmarszczek. I teraz przyznam, że nie wiem co ma robić to serum. Czy jest ono przeciwzmarszczkowe, rozświetlające czy nawilżające. Mamy mieć zapewnione nawilżenie do 24 godzin, a w przypadku nieprzespanej nocy doprowadzi nas do porządku. Przyznam, że jestem ciekawa tego serum. Boje się trochę czy nie będzie za bardzo ściągało skóry. Wysmarowałam sobie odrobinę w wierzch dłoni i skóra zrobiła się bardzo napięta. Na pewno je wypróbuje, na poczatku podejrzewam że jak będę w domu, nie wiem jak będzie współgrało z makijażem czy jak się zachowa w ciągu dnia.
Teraz czas na tonik, mamy tutaj marki Feedskin tonik nawilżający. Bardzo proste opakowanie, szata graficzna. Produkt jest praktycznie bezzapachowy. Konsystencja jest bardzo lekka. Produkt nakładamy pompką na dłoń a następnie wklepujemy w twarz. Ja osobiście od ponad pół roku używam elixiru samarite, więc jestem przyzwyczajona do nakładania bezpośrednio rękoma na twarz produkt. Jeśli komuś by to przeszkadzało, to podejrzewam, że aplikacja za pomocą płatka kosmetycznego też się dobrze sprawdzi. W związku z nam brak toniku w mojej rutynie pielęgnacyjnej, ten właśnie produkt zajął wolne miejsce. Nie musi czekać na swoją kolej, a ja mogę od razu zacząć go używać. Uważam, że tonik nie jest niezbędnym krokiem w rutynie pielęgnacyjnej, ale jak już go dostałam, to z przyjemnością będę go używać. Dodam jeszcze, że jest to najdroższy produkt z tego pudełka.
Następnie mamy krem do twarzy Bielenda, jeden z trzech opcji. Mnie się trafił liftingujący krem przeciwzmarszczkowy na dzieńJapan Lift +50. Pozostałe dwa były kremami na noc. Jak sama nazwa wskazuje krem ma działanie liftingujące, napinające oraz redukujące zmarszczki. Nie mam zielonego pojęcia czego się spodziewać po tym kremie, czy sama go zużyję, czy też komuś oddam. Gdyby trafił mi się jeden z kremów na noc, to myślę, że użyłabym go jako coś silnie odżywczego na noc, ale w przypadku kremu na dzień to w sumie nie wiem czy się będę za niego zabierać. Obecnie mam zapasy jeszcze z poprzedniego boxa, jeśli chodzi o kremy do twarzy, więc jeśli ten ma czekać na swoją kolej, to trochę poczeka. Jeśli chodzi o samo działanie, to nie spodziewam się tutaj fajerwerków, zwłaszcza, że produkt można znaleźć już za 22 zł. Na pewno go nie wykluczam na podstawie tego, że ma +50 na opakowaniu, bo dobrze wiemy, że nie tym trzeba się kierować przy wyborze kremu.
Ostatnie dwa produkty z kategorii pielęgnacji twarzy to maseczki w płachcie. Mamy tutaj MBeauty Coconunt Milk Cream odżywczą maskę w płachcie z mleczkiem kokosowym i probiotykami oraz Soraya Plante nawilżającą maskę na tkaninie. Uważam, że są bardzo fajnym dodatkiem tutaj. Tych dwóch konkretnie maseczek nie miałam jeszcze okazji wypróbować, ale myślę, że są bardzo miłym urozmaiceniem domowej pielęgnacji.
Następnie mamy emulsję do higieny intymnej Nutka. Nie spotkałam się jeszcze z tą marką, jest dla mnie zupełnie nowa. Bardzo przydatny produkt, myślę, że każdemu powinien przypaść do gustu.
Plusem tych suplementów jest to, że mamy okazję do przeprowadzenia dwumiesięcznej kuracji. Nie będzie to jakiś suplement, który sobie będziemy brać przez miesiąc i tyle, ale nieco dłużej. Zwiększy to szanse na zobaczenie efektów. Duży plus dla twórców Pure Beauty za umożliwienie nam nieco dłuższej kuracji niż 30 dni.
To by było na tyle jeśli chodzi o zawartość pudełka. Muszę przyznać, że bardzo mi się ono podoba. Nie można się przyczepić do żadnego produktu, są one absolutnie uniwersalne i powinny przypaść do gustu każdemu. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej zawartości.
Jest to mój drugi box Pure Beauty, przyznam, że przy pierwszym takiego wow nie było, nawet lekki niedosyt czułam jeśli chodzi o zawartość. Ten natomiast jest najlepszy jaki do tej pory miałam. No i do tego wychodzi 6,60 zł za każdy produkt, a wszystkie są pełnowymiarowe.
Na dzisiaj to byłoby już tyle. Do usłyszenia następnym razem.
edit:
Minał już tydzień odkąd mam to pudełko i mam kilka rzeczy do dodania.
Po pierwsze spray do włosów to dla mnie kompletny bubel. Jest jak jakier do włosów, nie da sięich potem w żaden sposób rozczesać ani przeczesać ręką. Wszystko posklejane, chropowate i matowe.
Jeśli chodzi o serum onlybio, to jest czymś cudownym w wieczornej pielęgnacji. To co zostaje mi na rękach, wsmarowuje w końcówki włosów. Bajka!
Maseczka MBeauty - przecudowna! Płachta idealnie dopasowana do twarzy, nic nie zachacza o włosy, zapach przepiękny, cera odżywiona. Jeśli kiedyś będzie w promocji, to na pewno ją sobie kupię.

Komentarze
Prześlij komentarz