Pure Beauty - kwiecień 2022 - positiv vibes

Cześć, mam dzisiaj dla Was pierwszy post z recenzją pudełka Pure Beauty. 

Weźmiemy tutaj pod lupę edycję kwietniową. Jest to moje pierwsze pudełko Pure Beauty. Przez wiele miesięcy się przymierzałam do zakupu, z każdym razem znajdowałam jakiś argument, że przecież to pudełko nie jest niezbędne, aż w końcu pod wpływem impulsu kupiłam je. Czy żałuję? Nie, ale spodziewałam się ciekawszych produktów. 

Pudełko kupiłam z pakietem comiesięcznej odnawialnej subskrybcji.

Przejdźmy do konkretów. W kwietniowym pudełku znajdziemy 15 produktów, w tym 13 w wersji pełnowymiarowej i 2 w wersji podróżnej.

Zacznę od najmniejszego produktu, choć pełnowymiarowego i to on sprawił mi największą radość. Jest to odżywka do paznokci płynne złoto firmy Bielenda. Ma ona wyrównać płytkę paznokcia, nierówności, uszkodzenia, przebarwienia oraz wyrównać koloryt i zapobiegać przed uszkodzeniami mechanicznymi czy łamaniem. Cieszę się na ten produkt głównie dlatego, że brakowało mi takiego produktu w moich zapasach. Nie kupowałam, bo zdaję sobie sprawę, że tego typu produktu nie sprawią, że paznokcie przestanie się łamać z dnia na dzień i stanie się dwa razy dłuższy. Ale skoro już trafiła mi się taka odżywka w pudełku, to wpasowała się idealnie w moje potrzeby. Na początku bałam się, że zachowa się jak klasyczny lakier do paznokci i będą się robiły odpryski. Zazwyczaj używam hybrydy, więc nie mam problemu z odpryskami, już się od nich prawdę mówiąc odzwyczaiłam. Ale zaryzykowałam i nałożyłam dwie warstwy. Co ciekawe, warstwy odżywki są niezwykle cienkie, a na paznokciach zostaje bardzo delikatna pozłacana warstwa. Bardzo mi się spodobał efekt po nałożeniu, myślę że chętnie będę stosować to odżywkę i być może do niej wrócę jak ta mi się skończy. Jeśli chodzi o trwałość, to mam ją na sobie już 6 dni i pojawiły się delikatne odpryski, ale nie są one zupełnie widoczne, to znaczy trzeba się przyjrzeć dokładnie żeby je zauważyć.

Kolejnym produktem jest Artishocq suplement diety zdrowe i piękne włosy z biotyną. Jak sama nazwa wskazuje, jest to suplement, który ma zadbać o kondycję naszych włosów, skóry i paznokci. W pudełku znajdziemy miesięczną kurację. Podejrzewam, że większe efekty byłyby przy znacznie dłuższym stosowaniu tego typu suplementów. Suplement już zaczęłam stosować, raczej mi nie zaszkodzi, a jeśli przyniesie jakieś pozytywne efekty to tym lepiej. Na pewno nie spodziewam się, że po skończeniu opakowania moje włosy skóra i paznokcie będą nie do poznania, na to potrzeba więcej czasu. 


Dalej mamy dwa produkty w wersji podróżnej. Są to szampon oraz odżywka Matrix Total Results Instacure. Szampon ma pojemność 75 ml, a odżywka 50 ml. Jest to seria stworzona w celu wzmocnienia osłabionych włosów i przeciwdziałająca uszkodzeniom. Produkty skierowane są do każdego typu i grubości włosów i można je stosować codziennie. Charakteryzują się zawartością płynnych protein. Producent podkreśla, że już po pierwszym użyciu włosy będą wygładzone i elastyczne a sama struktura włosa będzie wzmocniona. W wersji pełnowymiarowej produkty te mają 300 ml pojemności. Poza tym, że powąchałam te produkty, to jeszcze ich nie wypróbowałam. Nie wiem czy zostawię je na jakiś wyjazd, podejrzewam że tak, bo mają idealne pojemności, albo się skuszę i wypróbuję je w domu. Generalnie na co dzień używam produktów do włosów z naturalnymi składami, może dlatego chwilo produkty mocniejsze nie przemawiają do mnie tak bardzo jak kiedyś. 

Jeśli chodzi o kolejny produkt, to w pudełku można było dostać Serum antycellulitowe lub koncentrat wyszczuplający od Lirene. Ja w swoim boxie znalazłam serum antycellulitowe. Nie ma się co oszukiwać, że pozbędziemy się w ten sposób cellulitu, podejrzewam, że nawet nie zostanie on w najmniejsze stopniu zredukowany, ale cóż. Dostałam, to będę go grzecznie wsmarowywać co wieczór. A nuż jakieś efekty się pojawią. Zobaczymy jak trafi do denka, co wtedy będę mogła o nim powiedzieć. 


Dalej mamy nawilżający balsam do ciała Biotinne. Z takich produktów zawsze się cieszę. Codziennie wieczorem używam balsamu do ciała, więc na pewno go zużyję. Za każdym razem jak dany balsam lub masło mi się kończy, idę do Rossmana czy innej drogerii i nigdy nie wiem co wybrać. Przeważnie wybieram to co już znam. Za każdym razem jak mam sięgnąć po coś nowego, to mam obawy, że nie będzie działać tak jak powinno i wracam do tych produktów, które znam. Teraz będę miała okazję wypróbować coś nowego i bardzo się z tego cieszę. Producent tu obiecuje, że skóra będzie ukojona, nawilżona i aksamitnie gładka. Jeśli chodzi o mnie, to wystarczy mi, jeśli sprawdzi się obietnica odnośnie nawilżenia. Na pewno wykorzystam do dna ten balsam. Prędzej czy później musiałabym kupić sobie kolejny balsam, a tutaj trafiła mi się bardzo obiecująca nowość. Także cieszę się, że będę mogła go wypróbować. 

Teraz coś na wiosnę/lato: skarpetki złuszczające od Silcatil. Bardzo trafiony produkt. Zdarza mi się używać tego typu produktów w okresie wiosennym, żeby odświeżyć stopy przed latem. Maskę już zdążyłam w międzyczasie nałożyć, skóra się już łuszczy, czyli wszystko jest ok. Za tydzień powinnam mieć stopy jak nowe. Świetny produkt. 

O, teraz mamy coś co już znam i nawet mam w swojej łazience. Jest to maseczka łagodząca od firmy Vianek. Uwielbiam ją. Bardzo się cieszę, że będę miała kolejną w zapasie. Pięknie łagodzi podrażnienia i wyrównuje koloryt. Trzeba pamiętać, żeby przed nałożeniem porządnie wstrząsnąć opakowaniem, w przeciwnym razie najpierw wyleje nam się sam olej lub bardzo gęsta pasta bez oleju, zależy w jakiej pozycji będziecie przechowywać ten produkt. Samą maseczkę trzymam na twarzy około 10 minut, spryskując w międzyczasie hydrolatem, żeby glinka nie zastygła. Po zmyciu, na twarzy pozostaje wyczuwalna tłusta warstwa. Nie lubię jak coś takiego zostaje mi po maseczce na twarzy. Raz z ciekawość co się stanie, zostawiłam te tłustą warstwę, nie zmywałam jej. I wtedy się okazało, że te wszystkie olejki, które potem zostają na skórze, sprawiają, że rano cera jest po prostu przepiękna. Idealnie nawilżona, ujędrniona, koloryt wyrównany. Przyznam, że uwielbiam tą maseczkę i sprawdza się świetnie podczas stosowania retinolu, przy wysuszonej cerze czy w celu samego upiększenia, gdy po prostu chcemy wyglądać ładniej następnego dnia. O, nakładam ją też po jakiś silniejszych peelingach, w celu złagodzenia ewentualnych podrażnień.


Idąc dalej mamy naturalną maskę w płachcie z szafranem i witaminą C od Himalaya. Nie stosowałam jeszcze żadnej maski z tej firmy. Przyznam, że jestem ciekawa jej działania. Obecnie czeka na swoją kolej, może nawet dzisiaj sobie ją nałożę, zobaczymy. Producent obiecuje tutaj, że efekt będzie się utrzymywał przez tydzień. Ciekawa jestem tej maseczki. 

Teraz mamy nowość o Tołpy: serum sebio max effect. Jest to serum zawierające cztery molekuły, w jedną noc ma nam odmienić skórę zmniejszając oraz wyciszając niedoskonałości. Serum zawiera między innymi 8% kwas glikolowy. Wprowadziłam je do swojej pielęgnacji, nie używam go codziennie, bo boję się, że na początku może być za mocne dla mnie. Obecnie nakładam je co trzy dni. Myślę, że więcej będę mogła o nim coś powiedzieć jak zużyję co najmniej połowę produkt. Trudno mi powiedzieć, czy po jednej nocy wszystkie niedoskonałości znikają, bo osobiście raczej nie mam problemu z niedoskonałościami. Serum stosuje bardziej w celu dogłębnego oczyszczenia skóry i wyeliminowania tych niedoskonałości, który nie widać gołym okiem. Może po kilku tygodniach stosowania zacznie mi coś wychodzić na wierzch w ramach dogłębnego oczyszczania, zobaczymy. Na pewno dam znać jak już je skończę. 


Kolejnym produktem jest wypiekany puder do twarzy od Golden Rose. Ma on zapewnić bardzo subtelne wykończenie, wygładzając optycznie skórą i nadając jej blask. Przyznam się od razu, że ten produkt przekazałam dalej. Oddałam go tylko i wyłącznie dlatego, że długo musiałby czekać u mnie na swoją kolej. A w tej sytuacji kto inny będzie mógł z niego korzystać. Gdybym akurat potrzebowała takiego kosmetyku, myślę, że byłabym z niego bardzo zadowolona, wyglądał na coś, co tworzy bardzo subtelny efekt na twarzy. 


Teraz wracamy do pielęgnacji. 

Kolejnym kosmetykiem jest hydrolat malinowy od Oleiq. Jest to kosmetyk wielofunkcyjny, praktycznie możemy nim spryskać co tylko nam się podoba, od stóp do głów. Ma nawilżać i wygładzać skórę. Po samym spryskaniu twarzy czuję lekkie ściągnięcie skóry. Przyjemnie się go używa gdy chcemy przedłużyć żywotność maseczki z glinką, zanim zastygnie na naszej twarzy. Myślę, że najlepiej się sprawdzi u mnie do olejowania włosów na podkład. Zawsze szkoda było mi kupić kosmetyk stricte do używania jako podkład do olejowania, a tutaj mam tę okazję, żeby tak właśnie go wykorzystać. 



Pozostając w temacie włosów, kolejnym produktem w pudełku jest łagodząca ochronna mgiełka do włosów od So!Flow by Vis Plantis. Ma ona wzmocnić, nawilżyć i chronić włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Mgiełka służy do spryskania mokrych jeszcze włosów, a następnie można kontynuować dalszą stylizację włosów. Użyłam jej dopiero kilka razy, trudno powiedzieć czy widzę jakieś efekty. Jeśli mgiełka ta ma także chronić włosy przed szkodliwymi promieniami UV. Jedyna rzecz, której się obawiam podczas stosowania tego kosmetyku, to ryzyko, że włosy będą mi się bardziej puszyły. Chodzi o to, że jak już nałożę wszystkie odżywki, czy maski i sytuacja ma już być opanowana, to na koniec dodając tą mgiełką istnieje ryzyko, że coś się może spuszyć. Myślę, że muszę ją dłużej potestować, żeby jakieś konkretne wnioski wysnuć w tej kwestii. Na razie jej używam i wszystko wydaje się być w porządku. Jeśli tak będzie dalej, to jak najbardziej będę z niej korzystać. 


Przedostatni produkt to krem na dzień z selerem SPF 15 od Floslek. Bardzo uniwersalny krem do twarzy, który ma zadbać o głębokie nawilżenie. Cieszę się z tego kosmetyku, na pewno będę go używać jak tylko skończę to, co obecnie mam na półce w łazience. Jeśli chodzi o mój stosunek do kremów do twarzy, to skupiam się głównie na tym żeby były lekkie i nawilżały, czyli coś takiego jak ten właśnie krem. W związku z tym, że stosuję inne kosmetyki ze składnikami aktywnymi oraz SPF 50 w osobnym kosmetyku, to z kremem nawilżającym nie wiąże nigdy dużych oczekiwań. Ma nawilżać i nie przeszkadzać w nakładaniu innych kosmetyków. Jak tyle robi to mnie to wystarcza. 

Ostatni już produkt na dzisiaj to Maseczka w płachcie oczyszczająco - witaminowa Dr Mola. Bardzo fajna maseczka, już ją zdążyłam zużyć. Płachta idealnie przylega do twarzy, nic się nie odkleja, śmiało można w międzyczasie robić inne rzeczy. Esencja nie skapuje, wszystko jest na swoim miejscu. Jeśli chodzi o efekt to widać rezultat. Założyłam ją przed większym wyjściem i następnego dnia skóra była bardzo wypoczęta i odżywiona. 


To by było na tyle jeśli chodzi o zawartość pudełka Positive od Pure Beauty. 


Jeśli chodzi o moją ocenę odnośnie całej zawartości pudełka to jestem bardzo zadowolona. Po wiele produktów, które wymieniłam przed chwilą, sama bym nie sięgnęła. Fakt, że wdrożyłam je do swojej pielęgnacji, nie oznacza też, że są one zupełnie niezbędne. Spokojnie poradziłabym sobie bez hydrolatu, mgiełki do włosów czy koncentratu antycellulitowego. Uważam, że jeśli już pojawiły się w moich zapasach kosmetyki, które mi się spodobały, których jestem ciekawa i które przede wszystkim mogę wpleść do mojej pielęgnacji, to korzystam z nich i je testuje. 


Przyznam, że uwielbiam wszystko co do tyczy pielęgnacji twarzy jak i ciała. Jeśli tylko mam okazję dodać kolejny kosmetyk do pielęgnacji, to robię to bez wahania. 


Plusem pudełek kosmetycznych jest to, że mamy możliwość wypróbowania ogromnej ilości kosmetyków, po które sami byśmy nie sięgnęli z różnych powodów. Może to być cena, dostępność czy fakt, że coś wydaje nam się bezużyteczne. Np. Koncentrat antycellulitowy. Wydaje mi się on zupełnie zbędny, ale skoro mogę wklepać w moje ciało jakiś produkt, to sprawia mi to robię to, bo tak mi się podoba.  


Na koniec, jeśli miałabym wybrać jeden kosmetyk, o którego już teraz czuję, że będę wracać to byłaby to odżywka od Bielendy płynne złoto. 


To by było na tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że wyrwaliście do końca. 




Wszystkie prawa autorskie, dotyczące zdjęć, należą do autora źródło

Komentarze

Popularne posty