Czy jednoskładnikowe serum może się u kogokolwiek sprawdzić?
Na etykiecie tego produktu część poświęcona działaniu zamieniła się miejscami ze składem. W składzie znajdziemy tylko jedną pozycje, natomiast pod hasłem "działanie" niekończącą się litanię czego to ten olej nie robi.
Mam tutaj na myśli olej malinowy, w moim przypadku od Ministerstwa Dobrego Mydła. Buteleczka jest o pojemności 30 ml, z pompką, więc bardzo wygodnie można go aplikować na rękę. Cena wynosi 25 zł. Jeśli chodzi o wydajność, to ja używam go od równo 2 miesięcy i zużyłam około 1/3 opakowania.
Olej malinowy wyrabiany jest z nasion malin, jego działanie jest bardzo wszechstronne. Zapachu samego w sobie nie ma, a po nałożeniu na skórę ekspresowo się wchłania i daje natychmiastowe uczucie nawilżenia.
Niesamowitą ulgę przynosi po nałożeniu na ściągniętą skórą np. po zaaplikowaniu toniku, czuć, że skóra to pije.
Mimo, że jest to czysty olej, nie zostawi on tłustej powłoki na skórze. Nie zatka nam też porów i nie spowoduje wysypu wyprysków czy zaskórników, dlatego jest bardzo polecany dla osób ze skórą problematyczną.
Doskonale sprawdzi się u osób, które mają przesuszoną lub skłonną do alergii skórę. Swoim działaniem łagodzi, uelastycznia, wzmacnia, nawilża, odżywia i przynosi ukojenie.
W mojej pielęgnacji stosuje ten olejek rano i wieczorem po toniku, jako serum. To co po tym czasie mogę powiedzieć, to na pewno to, że sama aplikacja jest bardzo prosta i higieniczna, nie oblepiamy się tym produktem. Wystarczy nałoży jedną pompkę na środek dłoni, rozetrzeć między dłońmi i rozsmarować na twarzy. Na początku stosowałam dwie pompki na raz, ale potem się zorientowałam, że jedna w zupełności wystarczy, choć wydaje się to wręcz minimalna ilość. Olejek bardzo gładko się rozprowadza na twarzy i wchłania, ma się wrażenie, że to bardziej serum czy krem zaaplikowaliśmy niż olej.
Sama skóra po nałożeniu nie jest śliska i tłusta, ma się wręcz wrażenie porządnie nawilżonej skóry, takiej dopieszczonej jeśli chodzi o kroki w pielęgnacji jakość kosmetyków.
Produkt ma łagodzić wszelkie niepożądane niespodzianki na skórze i tu muszę przyznać, że sprawdza się to w stu procentach. Żadnych nowych wyprysków mi nie przybyło, skóra wydaje się być w lepszej kondycji, idealnie gładka, ujędrniona i bardzo i to bardzo nawilżona. Jeśli pojawią się jakieś stany zapalne, stosując olej jest to kwestią 1-2 dni, żeby się wygoiły, za to duży plus.
Produkt ma też działanie przeciwzmarszczkowe, ale jeśli chodzi o efekty w tej dziedzinie, to podejrzewam, że na razie za wcześnie na takie wnioski ;)
Olej malinowy pomoże nam wzmocnić ochronę przed promieniami UVB, ale nie można zapominać o dodatkowym wsparciu w postaci kremu SPF. Ochrona będzie silniejsza z olejem, ale krem i tak należy położyć.
Producent zaleca stosowanie olejku na twarz jako zamiennik kremu oraz na końcówki włosów. Ja wypróbowałam jedynie na twarz, nie jako zamiennik kremu, ale jako serum.
Jeśli miałabym sobie wybrać serum, albo polecić w ciemno komuś dobre serum do twarzy, to na pewno byłby to ten produkt. Na chwilę obecną, gdy nie mam żadnego innego serum w zapasie, kupiłabym to ponownie. Efekty są widoczne gołym okiem, a cena 25 zł za coś co wystarczy na 6 miesięcy to po prostu hit.
Wszystkie prawa autorskie, dotyczące zdjęć, należą do autora źródło



Komentarze
Prześlij komentarz