Eko Łaźnia, wrażenia z zakupów
Kilka dni temu zrobiłam małe zakupy. Małe, bo tylko trzy rzeczy. Podejrzewacie pewnie, że jak ktoś pisze bloga m. in. o kosmetykach to nie istnieją dla niego małe zakupy. Ale już tłumaczę dlaczego, bo ma to w sumie sens. Ale idźmy od początku.
Jeszcze tylko dodam, że nie jest to post sponsorowany, po prostu jedna z drogerii zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i koniecznie chcę się nim z Wami podzielić.
Któregoś dnia z nudów przeglądałam sobie Instagrama, jak przystało na poważną osobę. I trafiłam na reklamę sklepu Eko Łaźnia w Wejherowie. Pierwsze wrażenie było w stylu – ale mało kosmetyków tu mają. Zaraz po nim przyszła pewna refleksja – przecież tutaj są same perełki, śmietanka kosmetyków naturalnych. No i zaczęłam przeglądać co tam mają. I wsiąknęłam. Kusiła większość rzeczy, ale decyzje pomógł ułatwić fakt, że darmowa dostawa jest już od 50 zł.
Wielki plus za darmową dostawę powyżej 50 zł, bo zamiast wielkiego zamówienia na nie wiadomo jaką kwotę, można zamówić dosłownie dwie rzeczy, żeby mieć przesyłkę gratis. Podejrzewam, że skłoni mnie to też do częstszych zakupów w Eko Łaźni, bo nie będę musiała sobie tworzyć zapasów, a kupować na bieżąco to co potrzebuję.
Ceny, no właśnie, czy się opłaca? Porównując produkty z innymi drogeriami, są bardzo podobne. Na pewno nie są droższe, najczęściej identyczne, lub ciut niższe.
Za co poleciłabym tą drogerię:
- darmowa dostawa (kurier lub InPost) od 50 zł
- ceny produktów
- dobre marki
- natychmiastowa realizacja zamówienia
- stosunkowo niewiele produktów, ale za to perełki, co ułatwia wybór podczas zakupów
Teraz przejdźmy do tego co ja kupiłam. Trzy rzeczy, tylko to, czego mi obecnie brakowało lub za moment zabraknie.
Peeling cukrowy róża i baobab – jak to cudownie pachnie! To był produkt, którego nie mogłam się doczekać. Najczęściej opróżniam kapsułki po kawie i nimi robię sobie peeling całego ciała. Tak się zdarzyło, że zamarzyło mi się kupić sobie gotowy peeling, tak dla poczucia luksusu. Padło na ten właśnie produkt. Od razu go użyłam pod prysznicem i efekty są. Skóra jest po nim mega nawilżona, dzięki temu, że zawiera w swoim składzie oleje.
Hydrolat różany – pachnie jak pączek, idealnie się wpasował bo lada dzień mamy Tłusty Czwartek. Na razie tonik mam, ale jak się skończy to sobie rozcieńczę pół na pół z wodą ten hydrolat i będę go używać jako tonik. Kupiłam go celowo, żeby produkt można było rozpryskiwać na twarzy. Toniki/hydrolaty z atomizerem wydają mi się bardziej wydajne, bo nic nie zostawiam na płatkach kosmetycznych no i nie muszę ich kupować.
Mydło pomarańcza i rozmaryn – tutaj cel był taki, żeby kupić naturalne mydło do rąk, które będzie ładnie pachnieć.
Już planuję kolejny zakup, znajdzie się w nim na pewno jakiś balsam albo masło do ciała, jak tylko skończę to co mam.



Komentarze
Prześlij komentarz