Glinka niebieska
Ten post chciałabym poświęcić glince niebieskiej, niepozornej, której warto poświecić uwagę.
Dostępność oraz cenę zaliczyłabym do głównych zalet tego produktu, ale idźmy po kolei, czego możemy się po niej spodziewać.
Właściwości:
- działa przeciwzapalnie
- poprawia krążenie skóry
- działa regenerująco
- redukuje cellulit
- wygładza zmarszczki i napina skórę
- wchłania sebum znajdujące się na powierzchni skóry
- koi skórę oraz łagodzi podrażnienia
- dezynfekuje oraz tonizuje
- rozjaśnia przebarwienia
- wygładza cerę
- łagodzi dolegliwości cery wrażliwej i atopowej
- rozjaśnia przebarwienia
- walczy z zaskórnikami
- nie podrażnia
Nadaje się dla każdego, gdyby jednak nie przyniosła efektów, to na pewno nie zaszkodzi. Gdybyśmy chcieli jednym zdaniem opisać jej działanie, to można byłoby powiedzieć, że po zaaplikowaniu, pozostawia naszą skórę z wyrównanym kolorytem, rozjaśnioną i wygładzoną. To takie efekty naoczne i natychmiastowe.
Zastosowanie:
Najprościej glinkę stosować jako maseczkę do twarzy, jest to jej najpopularniejsze zastosowanie. Jak to zrobić? Jest kilka możliwości:
- kupno gotowej maseczki, na przykład tutaj
- samodzielne przygotowanie maseczki z glinki - przepis bazowy to wymieszanie glinki z wodą. Ważne jest, żeby nie dotykać glinek metalowymi przedmiotami (np. łyżeczka), ponieważ wtedy straci ona swoje właściwości. Ja do takiej maseczki home made, często dodaje jakiś olejek, wtedy dłużej maseczka wysycha na skórze.
- podobno można też ją pić, ale ja nie próbowałam (jeszcze)
Po tym jak nałożona maseczka na twarz wyschnie, to właściwie można już ją zmywać, bo na sucho już nic nie zdziała. Póki nie wyschnie, można spryskiwać twarz tonikiem lub hydrolatem, wydłuży to wtedy czas działania składników aktywnych.
Jak często stosować maseczkę z glinki? 1-2 razy w tygodniu, ale to zależy czy robicie w międzyczasie inne maseczki z glinkami. Ja na przykład co 2-3 dni nakładam na twarz maseczkę, raz jest to z glinką, innym razem w płachcie czy w kremie.
Efekty:
No właśnie, ja to z nimi jest. Poza tym, że glinka dużo obiecuje, niewiele kosztuje i nie wymaga wiele wysiłku w nakładaniu jej, czy zobaczymy efekty? Już tłumaczę jak to wygląda, osobiście spotkałam się z dwoma scenariuszami na mojej skórze.
W przypadku cery, która jest bardzo problematyczna efekty widać od razu. Przez długi czas stosowałam ją niemalże co drugi dzień i była to moja jedyna maseczka. Dzięki temu, że jest bardzo łagodna, nie podrażnia, nie wypala, nie piecze, nie było ryzyka, że zaognią się stany zapalne albo coś wyskoczy na twarzy. Używałam w tym przypadku tej maseczki. Zaczerwienienia znikały, skóra się wygładzała oraz samopoczucie się poprawiało, bo w końcu znalazłam jakiś kosmetyk, który działa.
Teraz, jak już udało mi się wyjść na prostą z moją cerą, nadal używam glinek (w proszku, do samodzielnego rozrabiania). W przypadku niebieskiej, efekty nie są aż tak widoczne jak kiedyś, ale czuć, że coś dobrego ona robi na twarzy. Efekt nie jest tak spektakularny, ale na pewno wnosi coś dobrego, więc nie planuje rezygnować.
Glinkę niebieską poleciłabym każdemu, w związku z tym, że jest bardzo delikatna i bezpieczna w stosowaniu. Gdyby się jednak okazało, że to nie to, to w najgorszym wypadku stracimy 20 zł, warte ryzyka.



Komentarze
Prześlij komentarz