Nivea care 3w1 lekki krem odżywczy

Gdybym miała polecić w ciemno jakieś osobie krem do twarzy, który się u niej sprawdzi, poleciłabym Nivea Care 3w1 lekki krem do twarzy. Już tłumaczę dlaczego ten a nie inny. 


Zużyłam wiele jego opakowań i kilka osób, które spróbowały mojego kremu, same go

sobie potem kupiły. Obecnie używam innego kremu nawilżającego i mam jeszcze inne w kolejce (z beauty boxów), więc chwilowo nie ma go w mojej łazience.

Jest to krem produkt - pewniak, tzn. wiem, że nie wyrządzi szkody mojej cerze. Zdarza mi się go kupować jak nie mam na oku żadnego innego kremu i boję się ryzykować z pierwszym lepszym lub gdy na przykład zainwestuje w inne kosmetyki nawilżające i od kremu nie oczekuję wiele.

Co nam producent obiecuje:
- 24 godziny nawilżenia bez lepkości
- głębokie odżywienie i szybkie wchłanianie
- idealny produkt jako baza pod makijaż
- o każdego typu skóry
- lekka konsystencja
- produkt nie jest tłusty i szybko się wchłania

Ja bym dopisała jeszcze do tego cenę oraz skład, nie należą do najobszerniejszych.

Skład jest bardzo krótki, co jest dużym plusem. Już na samej górze, tuż po wodzie znajduje się gliceryna i masło shea, czyli dwa składniki o dużych właściwościach nawilżających. Różnie jest z podejściem do gliceryny i masła shea w kosmetykach do twarzy. Ja osobiście uważam, że jeśli nie wyrządzają szkody (nie zatykają porów na przykład), to można ich spokojnie używać. Jeśli po jakimś czasie zauważymy, że nie sprawdzają się u nas, to najzwyczajniej w świecie należy odstawić kosmetyk. Krem można potem wykorzystać do rąk, żeby nic się nie zmarnowało.

Skład: Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Pamitate, Olus Oil, Alcohol Isopropyl, Palmitate, Dimethcone, Sodium Poluacrylate, Phenoxyenthanos, Methylparaben, Linalool, Citronellol, Aplha-Isimethyl, Geraniol, Limonenem , Parfum. 

Czas przejść do tego, co nam producent obiecuje, czy wszystko się sprawdza?

Zacznę od nawilżenia. Nigdy nie używałam tego produktu jako jedynego kosmetyku w pielęgnacji do nawilżania, zawsze było coś dodatkowego, np. Black Sugar Splash Mask. W zestawieniu, w jakim stosowałam krem, muszę przyznać, że spełniał swoją rolę. Po nałożeniu cienkiej warstwy, zostawiałam go do wchłonięcia i dopiero potem nakładałam kolejne kosmetyki. Przy ilości jaką nakładałam na twarz, nie spotkałam się z lepkością, jaką zostawiał po sobie krem.

Odnosząc się do odżywienia, to należy przyznać, że po nałożeniu kremu, skóra jakby delikatnie odżywała, sprawiała wrażenie takiej dopieszczonej w składniki odżywcze.

Konsystencja kremu jest bardzo lekka, nie koliduje z pozostałymi kosmetykami. Przez sporo czasu (przed moim no make-up challenge) krem stosowałam na co dzień po podkład. Były to podkład mineralny (Lily Lolo) jak i w płynie (Revlon). Produkt sprawdzał się bez najmniejszych zastrzeżeń.

Produkt potrafi doprowadzić przesuszoną skórę do porządku i utrzymywać ją w dobrym stanie. Dodatkowo muszę zaznaczyć, że cena jest bardzo niska, bo już za niecałe 10 zł możemy mieć u siebie ten krem.


Wszystkie prawa autorskie, dotyczące zdjęć, należą do autora, źródło

Komentarze