Chillbox od PiggyPeg


Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, to mogliście zauważyć, że znalazłam się w gronie szczęśliwców i załapałam się na pudełko stworzone przez PiggyPeg


Pudełko kosztowało około 240 zł i docelowo miało się w nim znajdować pięć pełnowymiarowych kosmetyków. 

Pudełko było jednym z tych zakupów, gdzie cena nie gra roli dla mnie. Czytam blog dziewczyn od dawna. Nie kupuję każdej rzeczy, którą polecają na obrazku z różowym serduszkiem w tle, zwyczajnie miałabym za dużo kosmetyków. Jak tylko się pojawił box w sprzedaży, od razu go kupiłam, wiedząc, że będę zadowolona z produktów wybranych przez Anię i Monikę. 

Najgorsze było czekanie, potem paczka już wyruszyła w trasę, z lekkim opóźnieniem, i w błyskawicznym tempie dotarła do mnie. 
Co znalazło się w środku:

Garnier, Papaya Hair Food Mask - już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zakupu tej maski. W związku z tym, że na razie mam inną maskę, a nie lubię gromadzić zbyt wielu kosmetyków, jeszcze jej nie kupiłam (na szczęście). Bardzo się cieszę z tego produktu w pudełku. 

Zdążyłam ją już wypróbować tego samego dnia. Bardzo się z niej cieszę, przede wszystkim dlatego, że potrafi okiełznać moje puszące się włosy i ma cudowny zapach, a do tego bardzo dobry skład. 

Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Carica Papaya Fruit Extract/Papaya Fruit Extract, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Glycine Soja Oil/Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil/Sunflower Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Potassium Sorbate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Geraniol, Limonene, Parfum/Fragrance

Resibo Naturalny krem do rąk - kocham kremy do rąk, to już wiadomo. Tego jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Jak tylko skończę obecny krem, który leży u mnie w pracy na biurku, zabiorę się za ten. Bardzo trafiony produkt w pudełku. Podejrzewam, że krem jest na tyle uniwersalnym produktem, którego na co dzień zużywamy duże ilości, że raczej nie wybieramy tych za 30 zł. Nie jest to bardzo dużo, ale sama pewnie bym go sobie nie kupiła.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Isoamyl Laurate*, Propanediol, Caprylic/Capric Triglyceride*, Cetearyl Alcohol*, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate*, Aleurites Moluccana Seed Oil, Solanum Lycopersicum Seed Oil, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Avena Sativa Kernel Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Tocopherol, Allantoin, Xanthan Gum, Glyceryl Caprylate*, Sodium Phytate*, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Citric Acid
*składniki certyfikowane

Alkemie, pianka do mycia twarzy - z tego co się naczytałam o tej piance, to ma być petarda, oby była. Tutaj podobnie jak z kremem resibo, podejrzewam, że nie wydałabym tyle na produkt do mycia twarzy. Też się z niego ogromnie cieszę, produkt podstawowy w codziennej pielęgnacji, więc na pewno przyjdzie na niego kolej. 

Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Maltooligosyl Glucoside /Hydrogenated Starch Hydrolysate, Glycerin, Acacia Concinna Fruit Extract, Balanites Aegyptiaca Fruit Extract, Gypsophila Paniculate Root Extract, Sodium PCA, Butanodiol, Centella Asiatica Extract, Polygonum Cuspidatum (Japanese Knotweed) Root Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Tasmannia Lanceolate Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Limonene.

Pascal, książka Pielęgnacja skóry przez cztery pory roku, azjatyckie inspiracje - tego się nie spodziewałam w pudełku. Bardzo miła niespodzianka, bardzo. Uwielbiam pielęgnację, kilka lat temu spędziłam wiele czasu na poznawaniu azjatyckiej filozofii pielęgnacji, ale na ta książkę się nie natknęłam. Na pewno Wam przemycę tutaj jakieś treści.


Myślę, że przyjdzie kolej na recenzję tego produktu tu na blogu.

Be The Sky Girl, krem do twarzy SPF 25 - super krem. Kolejny produkt, bardzo praktyczny, wchodzący w skład podstaw pielęgnacji. Cieszę się, że mi się trafił, czeka już w swojej kolejce. Mam w planie go używać w parze z lawendowym kremem na noc od FaceTheory, który sobie mam w planie sprawić w Black Friday. 

Na codzień używam kremu z filtrem, więc ten krem pasuje jak ulał do mojej pielęgnacji. Kolejny świetny produkt. 

Skład: Aqua, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Isoamyl Cocoate, Isoamyl Laurate, Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Polyglyceryl-6 Stearate, Propanediol, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, Glycerin, Betaine, Polyglyceryl-6 Behenate, Xanthan Gum, Polyhydroxystearic Acid, Hydrogenated Vegetable Oil, Baicalin, Biosaccharide Gum-1, Lecithin, Stearic Acid, Isostearic Acid, Alumina, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Tocopherol, Sorbic Acid, Citric Acid, Sodium Phytate, Parfum, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate, Sodium Levulinate, Alcohol, Citronellol, Limonene

Mokosh, Masło do ciała melon z ogórkiem - małe (30 ml), ale się cieszę. Uwielbiam się kremować po kąpieli, na pewno zużyję. Zapach ma szałowy. Plusem tej sytuacji może być fakt, że balsam się szybko skończy i będę mogła otworzyć inny ;) 

Skład: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Parfum Pruns Amygdalus Dulcis (Sweet Almond), Olis Argania Spinosa Kernel, Oil Cucumis Sativus (Cucumber) Seed Oil, trictum Vulgare (Wheat) Germ Oil Jojoba Esters, Siiondisia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Tocepherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil. 

Torba PiggyPeg - super! Uwielbiam torebki wszelkiego rodzaju, a zwłaszcza te, które pomieszczą wszystko i mogą stanowić jednocześnie torebkę na cały dzień jak i na zakupy w drodze powrotnej do domu. 

Asoa, maseczka z gumi jagód - już kilka razy zdążyłam ją nałożyć. Maseczka z glinki fioletowej z bardzo prostym składem. Łagodzi podrażnienia i wyrównuje koloryt skóry. Po nałożeniu czuć różnicę na plus. 

Bardzo czekałam na tę maskę, celowo nie kupowałam żadnej innej w międzyczasie (był spoiler, że będzie w boxie ta maska), żeby potem nie mieć kilku ponapoczynanych. Warto było czekać. 

Skład: Kaoiln Violet Clay, White Kaolinite Clay, Persea Gratissima Oil, Niacinamide, Calendula Officinalis Extract, , Tocopherol Acetate, Allantoin, Pelargoniu Graveolens Oil.


Jak oceniam pudełko? Czy warto było w ciemno wydać 240 zł? Warto, i pudełko oceniam bardzo pozytywnie. Kosmetyki dobrane z sensem, sprawdzą się u każdego. W moją pielęgnacje wpasowały się doskonale. Dodatkową niespodzianką były książka i torba. 

Komentarze

Popularne posty