My beauty routine

Jak pewnie większość kobiet, mam bzika na punkcie kosmetyków, ale nie kupuję wszystkiego co wpadnie mi w ręce. Mam kilka swoich ulubionych perełek i przeważnie kupuje to samo jak tylko coś mi się skończy. 

Dużo czasu zajęło mi dojście to momentu, w który miałam już wypracowaną swoją pielęgnację i nie czułam potrzeby eksperymentować z nowymi kosmetykami, lub szukać "lepszego" odpowiednika danego kosmetyku. 

Kiedyś kupowałam prawie wszystko, co obiecywało gładką cerę bez skazy, łazienka wyglądała jak drogeria. Kupowałam jakiś krem, potem trafiłam na jakiś film na YT, gdzie jakaś vlogerka opowiadała o innym kremie, i też go potem kupowałam, w międzyczasie była promocja na jeszcze inny "niezwykły" krem i tak kosmetyków przybywało w mojej łazience. 

Kilka lat temu oglądając ulubione kanały kosmetyczne na YT, zdarzało mi się kupować 80% kosmetyków, o których była mowa w filmach, bo "czynią cuda". Nie były to wielkie kwoty, ale liczba kosmetyków niezużytych rosła i rosła, a na twarzy nie było poprawy. 

Miałam taki czas, że czytałam wiele tekstów na temat minimalizmu, gdzie (generalizując) wszystko się opierało, żeby zamiast kilku podobnych rzeczy kupić jedną, a dobrej jakości. I tak powoli, powoli zaczęłam świadomiej kupować kosmetyki. Przykładowo, nie pamiętam kiedy wydałam 4 czy 5 zł na maseczkę z drogerii, od ponad dwóch lat używam jednej maski, której cena równa się około 30 zwykłym maseczkom, ale starcza mi na ponad 6 miesięcy, a efekt ma bez porównania o niebo lepszy. W ten sposób po woli zaczęłam się osobiście przekonywać, że tak na prawdę, zaczynam jedynie zaoszczędzać jednocześnie używając kosmetyków lepszej jakości. 

Na co dzień do pielęgnacji twarzy używam żelu do mycia, dwóch kremów, balsamu do ciała, serum oraz maseczki na noc raz na kilka dni. Baza, która nie ma sobie równych. Czasami trafi się jakiś nadprogramowy w ramach wieczornego rytuału.

Zanim kupię jakikolwiek kosmetyk czytam opinie, pewnie jak większość z Was, żeby dowiedzieć się czegoś na temat danego produktu od osób, które już go używały. Staram się też, aby produkt był w jak największym stopniu naturalny, żeby miał jak najmniej składników szkodliwych dla skóry. W przypadku analizy składów, bardzo pomocna jest strona PiggyPeg, gdzie w zakładce 'analizy' można znaleźć dokładną charakterystykę składu większości popularnych kosmetyków oraz wiele tzw. perełek polecanych przez autorki. 

Stawiając na jakość kosmetyków, a nie na ilość, można się przekonać jak istotna jest jakość kosmetyków, przy ich doborze, a nie ich liczba posiadania w łazience. 

Na co dzień śledzę wiele stron kosmetycznych i wiele rzeczy kusi, żeby je kupić. Najczęściej robię sobie screena lub notuję w jakimś miejscu, potem staram się zrobić własny research w Internecie i dopiero wtedy podjąć decyzję, czy warto to kupić.

Jedyną rzeczą, którą często zmieniam to balsamy do ciała. Są takie, do których wracam prędzej czy później, ale najczęściej kieruję się tym czy dobrze nawilża oraz zapachem. Uwielbiam wklepywać w siebie balsamy które pięknie pachną i dlatego zdarza mi się często kupować różne balsamy ze sprawdzonej już marki. Przykładowo dana linia pielęgnacyjna z Yves Rocher dobrze się u mnie sprawdziła, więc kupuję sobie różne wersje danego balsamu, tak dla urozmaicenia. Balsam ma przede wszystkim pięknie pachnieć i nawilżać, tak, chyba w tej właśnie kolejności.

Staram się zadbać o to, abym każdego dnia miała choćby kilka minut przeznaczonych na mini SPA domowe. Chodzi o to, żeby każdego wieczora był czas na taki własny rytuał wklepywania wszelkiego rodzaju kremików.



Wszystkie prawa autorskie, dotyczące zdjęć, należą do autora, Źródło

Komentarze

Popularne posty