Zakupy i ulubieńcy marca
Cześć, żeby nie było opóźnień w publikacjach postów, to postanowiłam połączyć zakupy marca z ulubieńcami, zwłaszcza, że kilka produktów pasuje do obydwu kategorii.
Z zakupami trochę zaszalałam, ale było one wyjątkowo udane i niczego nie żałuję na chwilę obecną. Jest wśród nich kilka produktów, na które polowałam od dawna, kilka które kupiłam, bo inne mi się skończyły i jeszcze kilka spontanicznych zakupów.
Zacznę od serum z marki Babo, jest to antystresowe serum do twarzy. Kupiłam je dlatego, że firma wyprzedawała 45% taniej produkty w uszkodzonych opakowaniach. Przeczytałam opis produktu i kilka recenzji i po 5 minutach serum było kupione. Miałam duże oczekiwania co do produktu, zwłaszcza po tym co obiecuje producent jak i po przeczytaniu recenzji, w których nie ma praktycznie ani jednego negatywnego słowa na temat tego serum. No może coś odnośnie pompki, ale to jest dla mnie mniej istotne. Serum jest bardzo ciekawe. Ma konsystencję bardzo rzadkiego kremu lub gęstej emulsji, jak kto woli. Idealnie rozprowadza się po twarzy, szybko wchłania i wbrew pozorom nie zostawia tłustej i lepiącej warstwy. Jest rewelacyjne. Dosłownie. Pięknie otula skórą, nawilża, wygłądza, rozświetla. Jest bardzo zbliżone do kremu Embryolisse, który tak bardzo lubię. Samo opakowanie jest szklane i ma pojemność 50 ml, czyli znacznie więcej niż klasyczne serum do twarzy. Pompka czasami pluje, ale wystarczy przyzwyczaić się do nakładania produktu na środek ręki, a potem na twarz i problem pryskającej pompki powinien zniknąć.
L'oreal Paris Midnight Serum - kupiłam sobie to serum, bo szukałam bardzo uniwersalnego produktu, który porządnie nawilży i odżywi moją skórę. Znalazłam je w sporej promocji na Amazonie. Używam już go od równo miesiąca. Czy moja skóra jakoś bardzo się zmieniła, odkąd zaczęłam stosować to serum? Niekoniecznie, ale jakieś minimalne ujędrnienie jest wyczuwalne. Dla mnie jest to bardzo prosty i uniwersalny kosmetyk, który ma się zaopiekować moją cerą, kiedy muszę ograniczyć ilość nakładanych kosmetyków, np. w podróży, i jest wtedy właśnie odpowiedzialny za nawilżenie, ujędrnienie, odżywienie oraz regenerację skóry. Przyjemnie się nakłada na twarz, szybko wchłania. Wypróbowałam go rano jak i wieczorem, pod makijażem nie sprawia problemu. Myślę, że nie zagości na stałe w mojej pielęgnacji, ale w przypadku ograniczania liczby kosmetyków np. jak mam jakiś limit w bagażu podczas podróży, to wtedy jest właśnie świetnym kandydatem, żeby zastąpić kilka innych kosmetyków.
Duży zestaw próbek Eeny Meeny - kupiłam, ponieważ chciałam wypróbować ich kosmetyki. Kocham ich krem z filtrem, wiele dobrego słyszałam o kremie z retinalem ich serach czy kremach BB. W ogóle to chyba wszystkie ich produkty są niesamowite. O, i jeszcze tonik jogurtowy. Kolejnym plusem tych próbek jest to, że możemy sobie przetestować krem BB, odpowiedni kolor, w domu, a nie na dłoni w sklepie. Głównie o te kremy BB mi chodziło, ale resztę produktów z ciekawością przetestuję. Będę testować :)
Kolejnym zakupem, jaki zrobiłam w marcu to paczka z YourKaya. Od kilku lat mam u nich wykupioną subskrybcję i nie zamierzam rezygnować. Jedyne co robię, to czasami zmieniam sobie produkty, w zależności od zapotrzebowania, oraz zmieniam datę wysyłki, jak potrzebuję czegoś szybciej lub chwilowo nie potrzebuję i przesuwam datę wysyłki. Tym razem kupiłam wkładki, płyn do higieny intymnej oraz herbatkę. Wkładki i płyn kupuje regularnie od kilku lat i dobrze znam te produkty. Nowością natomiast dla mnie była herbatka, które jest moim absolutnym sztosem. Uwielbiam ją. Ma ona niesamowity smak, nigdy nie piłam tak dobrej herbaty, a myślałam, że herbata nigdy nie może zrobić wielkiego WOW. Niespodzianka. Będę ją na pewno kupowała regularnie. Duży plus za to, że jest bardzo wydajna, wystarczy niewielka łyżeczka na kubek herbaty. Podaje Wam link do zniżki na pierwsze zamówienie: KLIK.
Dawno mi się nie zdarzyło, żebym dwa razy pod rząd, a może będzie nawet trzeci, kupiła ten sam produkt, mowa o masełku emoliencyjnym Bandi. Nie stosowałam lepszego produktu do makijażu do tej pory. Jest niezwykle delikatny, łagodny, rozpuszcza cały makijaż i nie podrażnia. Jak tylko skończyło mi się moje pierwsze opakowanie, bez wahania zamówiłam drugie takie same.
Znacie Dermosan? To jest krem, który moja babcia stosuje do stóp, odkąd pojawił się on na rynku. Rezultaty są takie, że jej stopy są jak stopy niemowlaka, też bym takie chciała mieć. No i kupiłam dermosan. Grzecznie smaruje, zapach przypomina mi moją babcie. Jeśli zauważę jakąś różnicę (na plus), będę do niego wracać.
I nas sam koniec zamówienie z Kontigo. To była bardzo przemyślana akcja. Konkretnie to polowałam na serum z kwasami BHA z marki Health Labs Care, bo w promocji więcej za mniej, można je kupić 40% taniej, co się nigdzie indziej nie zdarza. Żeby zniżka wynosiła 40%, musiałam mieć w koszyku cztery produkty. Pozostałe to: maska do włosów Anwen glinka i kokos, płatki pod oczy Petitfee i cukrowy peeling do ciała z marki Biolove. Z tym zamówieniem to była szybka akcja, koszyk miałam gotowy chyba od dwóch miesięcy, bo w poprzedniej promocji więcej za mniej, serum, na które polowałam, było niedostępne. Za całość zapłaciłam 161 zł, warto zwrócić uwagę, że samo serum w normalnej cenie kosztuje 169 zł. Wracając do serum z kwasami BHA, używam go już ponad trzy tygodnie i też je kocham. Genialny kosmetyk. Skóra jest jak nowa, mniej niedoskonałości, cera rozświetlona, napięta, koloryt wyrównany. Najciekawsze jest to, że kosmetyk nie podrażnia, a jednocześnie sieje spustoszenie na twarzy, eliminuje wszystko to, czego chcielibyśmy się pozbyć. Pozostałe kosmetyki kupiłam i używam ich dla przyjemności. Peeling kiedy mam ochotę, to samo z płatkami pod oczy. Maskę od anwen do włosów niskoporowatych bardzo chciałam przetestować. Przetestowałam ją i całkiem nieźle mi się sprawdziła, być może kupie sobie kiedyś pełne opakowanie.
xx



Komentarze
Prześlij komentarz